INNE - PORCAST

Cool Kids Of Death
"Nagle Zapomnieć Wszystko"

Dwa słowa wstępu. Wspominanie o tym, to nawet moim zdaniem żena, ale biorąc pod uwagę wydźwięk tego, co przeczytacie poniżej jestem pewien, że zaraz pojawią się oskarżenia o jakieś zemsty, rewanże i tak dalej. Także dbając o wiarygodność, chciałbym się, Panie Oficerze, zweryfikować. Otóż:
- z Borysem Dejnarowiczem rozmawiałem raz w życiu i to służbowo (wywiad),
- z Jakubem Wandachowiczem nie rozmawiałem nigdy.
Jedyny mój kontakt z kimkolwiek z CKOD ograniczył się do wywiadu (skądinąd dobrze przeze mnie wspominanego) z Krzysztofem Ostrowskim w 2006 roku.

Oskarżanie mnie o brak życzliwości dla wyżej wymienionego zespołu to absurd. CKOD są jednym z moich ulubionych krajowych składów, ich debiut wywołał u mnie doznania, że się tak wyrażę, pokoleniowe, a trzecią płytę swego czasu bardzo hajpowałem recenzyjnie. Wreszcie Afterparty to jeden z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie albumów roku. Nawet moja praca licencjacka w dużej mierze oparta jest na analizach tekstów CKOD.

A ten cały wstęp po to, żeby nikt się nie czepiał, jak napiszę, że to dotychczas ich najgorszy singiel. Może nawet najgorsza piosenka w ogóle? Postępuje bowiem feralny proces, który można było dostrzec już na trójce. Oni robią się nijacy, miałcy, przezroczyści. Kurwa, to była ekipa, która Cię połykała i wypluwała. Łapała za gardło i za serce. Wyrzucała z siebie komunikaty zabijające trafnością i formą. Kiedyś pisałem o nich: CKOD jest jak oglądanie „Fight Clubu”. To przejażdżka po wyjątkowo intensywnych emocjach; jak plaskacz od najpiękniejszej laski w szkole, jak szybka jazda samochodem bogatego starego zakończona uderzeniem w betonowy słup, jak sobota rano z myślą, że wczoraj zrobiłeś coś na maxa głupiego i jarałem się jak gówniarz odpakowując ich świeży krążek.

A teraz czytam info promocyjne odkrywające "dance punk", słucham nudnego kawałka w którym nic się nie dzieje, tekstu mielącego dziesiątki słów mówiących wielkie nic, wygładzonego do granic możliwości wokalu Krzyśka Ostrowskiego i zastanawiam się, co jest grane. Owszem, zdaję sobie sprawę, że oni nie chcieli stać w miejscu i że słabe byłoby powielanie schematów z dwóch pierwszych płyt, ale nie o to chodzi. Po prostu, gdybym chciał posłuchać sterylnego, szarego "dance punku" (swoją drogą, po co miałbym to robić?), to na bank nie sięgałbym po CKOD. Tymczasem "Nagle Zapomnieć Wszystko" rozmienia na drobne wszystkie elementy decydujące o klasie tego zespołu. Ten numer nie ma lotności i chwytliwości (a chyba powinien mieć zważywszy na estetykę, w którą uderzyli), nie ma prawdy, ciała i krwi. Chłopaki gadają w wywiadach o Ballardzie, rzucają tysiąc pięćset ogólnokulturowych zajawek, a potem strzelają singla dla przygłupów ze znaczkami w klapie, którzy nigdy nie wyszli poza "dance punk". O zerowej wiarygodności i emocjonalności tła muzycznego reklamy odświeżacza powietrza.

Tak to widzę, co nie zmienia faktu, że pozostałe znane mi numery z Afterparty nie są tak złe jak "Nagle Zapomnieć Wszystko". Pozwala to wierzyć, że płyta mimo wszystko pozamiata. Bo chyba nie tylko ja bym tego chciał.

posłuchaj »

Marek Fall    
28 marca 2008
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019