INNE - PORCAST

Amila Zazu
"Something's Gotta Change"

Czy Amila Zazu naprawdę brzmi lepiej od Edyty Zazuli? Widocznie panuje przekonanie, że im mniej krajowo się nazywasz tym lepiej – a sądziłem, że po Isis Gee aka Tamarze Gołębiowskiej nikt nie wymyśli nic dziwniejszego. Amilę wyłoniono z jakiegoś ogólnopolskiego castingu, który organizowała nowa na rynku firma fonograficzna. Aby promować jej debiutancki singiel z rozmachem, do teledysku zaangażowano stałe twarze "Vivy!" i "Gali" – Pawła Deląga i Jolantę Fraszyńską, co chyba nie całkiem jej pomogło, bo nigdy nie trafiłem na tę piosenkę w mediach.

Trzeba jednak przyznać, że jak na debiut w kategorii polskie pop-r&b/urban, nie jest to taka zła rzecz. Co prawda, tego typu kawałki na Zachodzie robiono dobre parę lat temu, więc nie można mówić o specjalnym byciu na czasie, jednak takiej mrocznej produkcji nie uświadczaliśmy zbyt często w polskim popie. Nie było chyba również producentów (gość nazywa się P.U.K. – bawimy się "kto wymyśli durniejszy pseudonim"?), pewnie zapatrzonych w Timbalanda, którzy bezpośrednio angażowaliby się "wokalnie", dorzucając swoje nic niewnoszące wstawki. Sama postać Zazuli i jej muzyka kojarzy mi się tym, co próbowano wymyślić z niejaką Anią Szarmach (nawet jakby z twarzy do niej podobna) – niby światowo, ale jakoś bez polotu, niby nowocześnie, ale jednak jakby te kwiatki już przekwitły, gdzie luz, gdzie hook, gdzie niemęcząca melodia. Jednak każda nowa osoba w naszym małym popowym światku, która nie śpiewa, że świat się znowu pomylił, jest dobrym znakiem, więc ten przeciętnawy singiel nawet mnie trochę cieszy.

posłuchaj »

Kamil Babacz    
13 lutego 2008
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019