INNE - PORCAST

Alte Zachen
"Gimel 96"

Swojego czasu pewien klasyk klasyków zakrzyknął w utworze "bo jazzu nie kuma nikt", jakby wyjaśniając, czemu w ogóle napisał jazzującą parodię. Późniejsze w wersie "a krytyk zesrał się" nasuwa mi się przy połowie kontaktów ze światem Lado ABC i to nie dlatego, że muzyka była zła czy słaba czy przekombinowana, o nie-nie-nie. Tu zawsze zawsze chodziło o wrażenie, jakby ci wszyscy ludzie nadawali z odległej planety obcym językiem pokręconego eksperymentu-odlotu, do którego jeszcze nie napisano odpowiedniego translatora. Pojawiają się płyty ze znaczkiem tej wytwórni, nie kuma ich do końca w całości nikt, a krytyk obowiązkowo zesra się, choćby muzycy sami nagrali tam sranie. Żeby zachować szczerość, zawsze wolałem przemilczeć sytuację niż przepisywać press packa Mopeda dodając dwa przymiotniki od siebie, by pokazać fajność Huberta Zemlera. Przez to też nie potrafię uwierzyć połowie internetowych ludzi wypowiadających się o projektach Lado ABC.

Tymczasem Total Gimel Alte Zachen dla mnie przełamuje wszelkie granice pojawiające się w skomplikowanych pozycjach katalogu tej wytwórni. Z zajebistą okładką (przeżycie estetyczne roku) i zaskakującym połączeniem stylistycznym muzyki klezmerskiej z surf rockiem Raphael Rogiński wystrzelił dla mnie z najlepszą polską gitarową płytką w tym sezonie. Czytałem wiele zdań w recenzjach o tym, co ma we mnie wywoływać muzyka tego typu (pustynie, bary, generalnie takie wizje) i zawsze trzeba było je dzielić przez przynajmniej połowę. Teraz zupełnie tak nie jest i sytuacja aż się prosi, by zbadać sprawę na koncercie. Czad!

Ryszard Gawroński    
13 sierpnia 2012
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019