INNE - PORCAST

Alicja Janosz
"Jest Jak Jest"

Na ostatnim egzaminie z tożsamości kulturowych pani profesor dała nam okładkę Born This Way (tę z motocyklem) i kazała ją opisać w temacie marketing tożsamości. Co prawda , trafił mi się inny temat, ale potem przyszła mi do głowy myśl, jak po Słomce napisać o tym jedną stronę. Nad Janosz też można by się trochę porozpisywać, a tym bardziej na temat jej tożsamościowych retoryk i narracji. Ostatnia z nich – odnalezienie się w bluesowym HooDoo Band – sprawiała, że najwyżej cieszyłem się z tego, że tożsamościową burzę ma już za sobą, ale zupełnie nie interesowała mnie muzycznie. Również opisywany przez Ryśka utwór wydawał się nieco zbyt bezpieczny, w stylu przedszkolnej alternatywy. Może zabrzmię jak jeden z tych faszystów, którzy umieszczają naiwne nastolatki po jednej stronie maszyny i oczekują, że po drugiej wyskoczy gotowy popowy produkt, ale lubię kiedy wokalistki śpiewają fajne i chwytliwe popowe piosenki, a nie wyją bluesa.

Wygląda na to, że Janosz się wreszcie udało. Wraz z dojrzałym, nieco wonderowskim aranżem, jak zauważył Kacper, "Jest Jak Jest" brzmi bardziej jak Mikromusic, niż mała Ala. Kompozycja nie wznosi się powyżej rejonów szóstkowych, ale też nie zawstydza – najprościej chyba powiedzieć, że sympatycznie kołysze, jednocześnie błagając o choć drobny zwrot akcji, nieco jednak większy niż grzeczny, instrumentalny mostek. W tekście kilka utartych frazesów, na szczęście uniwersalnie optymistycznych, zaśpiewanych głosem, który zachował dziecięca naiwność, lecz trochę wydoroślał i wyszlachetniał. Najfajniejsze jest dla mnie jednak to, że ten utwór ma szansę zaistnieć na radiowych playlistach, bo koniec końców to porządnie napisany pop i przy okazji je trochę przewietrzyć – kto ostatnio słyszał w popowej piosence harmonijkę.

Kamil Babacz    
24 czerwca 2011
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019