PLAYLIST

Usher
"Climax"

6.5

Usher próbuje najwyraźniej uciekać z tonącego okrętu amerykańskiej mainstreamowej machiny przemysłowej, bo za podkładotwórcę obrał sobie tym razem Diplo, a w aranżach dopomógł mu czołowy hipster poważki Nico Muhly. Faktem jest, że "Climax" reprezentuje swój zeitgeist równie dobrze, jak w dwa tysiące czwartym crunkowy "Yeah!": linijki Ushera brzmią ninetiesowo jak nigdy wcześniej, unosząc się na subtelnie klubowym, kruchym i błogim bicie. A przynajmniej przez pierwsze pięćdziesiąt sekund. Bolączką kawałka jest bowiem nudnie monumentalny, "wyrywający serce z piersi" refren, który umieszcza target kawałka z powrotem na amerykańskich przedmieściach. Wyśmienity motyw zwrotki powraca jeszcze trzykrotnie, drocząc się z nami niemiłosiernie – kolejne powtórzenia refrenu (i równie nieciekawy mostek) udanie rujnują początkowe zauroczenie. Rzadko przychodzi nam pisać o nierównych KAWAŁKACH, ale w tym wypadku trudno o inną diagnozę.

Patryk Mrozek    
6 marca 2012
BIEŻĄCE
John MausScreen Memories
Tame Impala"List Of People (To Try And Forget About)"