PLAYLIST

Uffie
"Sex Dreams And Denim Jeans"

9.0

BD: W kontekście dotychczasowego dorobku Uffie, ogarniającego electro-hop, acid dance i French touch, sensacyjnie wręcz wypada beztroska, skoczna, nastoletnia przyśpiewka tytułowa z jej nadchodzącego debiutanckiego LP, oparta na samplu z "Rock & Roll" (trzeci na Loaded, droga młodzieży). Mirwais bierze loop z intro tego Reedowego klasyka i zamienia go w kawał kolorowej, popkulturowej tapiserii godnej miana postmodernistycznego geniuszu w duchu quasi-stonesowskiego "Have You No Shame, Girl?" Solex. Z tym, że lekkość wokalnej interpretacji Anny-Katarzyny (linia melodyczna uroczo papuguje solową partię gitary z oryginału, w dziewczęcej manierze staccato) przypomina raczej podwiewaną sukienkę w pełnym słońcu, niż akademicki koncept w za ciasnych okularkach. Falsetowe harmonie na finał, okraszone pitch-shifterem syntezatora, budzą nieoczekiwane skojarzenia z fade-outami na Revolverze (think "Got to Get You Into My Life" czy "I Want to Tell You"). Tu też mamy fade-out i dwuipółminutowy (jak na około-60s-owy hołd przystało) szlagier pozostawia wrażenie "boskiego niedosytu". W bezpośrednim pojedynku na ironiczne adaptacje VU Hartley triumfuje nad Murphy'm z PALCEM W CIPIE (sorry, "musiałem").

MJ: Pisarstwo muzyczne lubi sięgać do intuicyjnych kategorii estetycznych. Dziś – świętując nie tylko nadchodzącą premierę wyczekiwanej przez pół dekady płyty, ale także krakowski koncert artystki poprzednio znanej jako Fuckie (we wczesnym etapie kariery okazało się, że jednak warto postawić na równie rozkoszny eufemizm z jakiego do dziś znana jest panienka Hartley, mający swoją genezę – Jajeczko – jeszcze w dzieciństwie) – gościmy groove. W kawałku tytułowym Sex Dreams Mirwais, który wcześniej mógł się pochwalić głównie takimi sobie produkcjami dla Madonny z początku ubiegłej dekady, tym razem obrobił hipsterski klasyk (VU) w zwarte, geometryczne ostinato obmywane gdzieniegdzie progresją klawisza, korespondującą z trochę rockerską, a trochę surfową pętlą. Sam motyw źródłowy nic ze swojego pociągu właściwie nie stracił, został tylko draśnięty beckowym uproszczeniem, sprowadzeniem do surfu w duchu Odelay właśnie. Uffie w sumie mogłaby skomponować coś podobnego, ale wklejenie klasyka to zawsze +10 do hip cred. Że nie zepsuła? Jesteś zajebista, dziewczyno.

Mało kto potrafi ewokować Solex dodając do postaci najważniejszej dekonstruktorki ubiegłej dekady nienoszenie bielizny po drodze na niepójście do szkoły. Wagaruje, typów nęci, traktuje "spuściznę" (pun intended – też "musiałem") rocka jak własność – możecie powiedzieć, że przehajp, ale co to kogo obchodzi. Nie pamiętam kiedy ostatnio pupilek mediów tak bardzo spełnił oczekiwania. Co więcej, przeskoczył je. Znana ze swojej zero-skilla anty-nawijki dziewczyna, wspomagana studiem nagraniowym, niemal idealnie, z zachowaniem minimum programowego olewania, wokalnie nawiązuje do motywu keyboardu, który nawiązuje do podanego abstraktu Velvetów, który wprost nawiązuje do oryginału sprzed czterdziestu lat. Motywowalna treściowo symulakryczność w muzyce rozrywkowej jeszcze nigdy nie była tak ożywcza.

posłuchaj »

Mateusz Jędras     Borys Dejnarowicz    
3 czerwca 2010
BIEŻĄCE
John MausScreen Memories
Tame Impala"List Of People (To Try And Forget About)"