PLAYLIST

Uffie
"MC's Can Kiss"

7.0

KFB: Kolejny rok bez longplaya Uffie dobiega końca i znowu dziewczyna daje oznaki życia tylko w postaci smakowitego singla. Ok, w tym roku jestem w stanie ją usprawiedliwić, bo wiadomo, ciąża, macierzyństwo, nagrywanie płyty (podobno teraz już naprawdę), tym bardziej, że na odczepnego zostawiła nas z datą premiery – walentynki 2010 zapowiadają się całkiem faaajniee. "MC's Can Kiss" to chyba kolejny singiel (a gdzie szumnie zapowiadany numer z Pharellem, ja pytam?), miło odnotować bezbłędną robotę Oizo za konsoletą (a obawy były całkiem spore, bo jego solowy album nie porywał, a tu jebaniutki sampluje przecież samego Morodera i to jak!) i fakt, że Uffie trochę nam dojrzewa. Głos jakby ciut zmieniony, ale jak na "least working girl in showbusiness" jej pseudo-flow dalej pozostaje zachwycające. Uroku i osobliwości dodaje to kompletnie z dupy wyjęte solo saxu na koniec, ale ja nie jestem specjalnie zdziwiony. Kupuję ją kolejny raz z całym dobrodziejstwem inwentarza i ostrzę sobie po raz czterdziesty szósty w tym roku zęby na jej debiutancki album.

RG: Skandowanie, skandowanie! Tak, tak, a teraz jedziemy do przodu na luzaku, "I don't give fuck" i "something is wrong with this generation", rymy-acetylokoenzymy (połączenie wzięte wprost z internetowego słownika dla wszystkich przyszłych poetów), podkład pędzi do przodu, słyszymy, że podmiot liryczny to twarda bitch (jakaś nie-zmiana image'u, poważnie, poważnie?), a na końcóweczkę finisz na saksofonie, bo Uffie nawet tego spróbowała! Cała sytuacja wprawia w całkiem niezłe zadowolenie, choć na początku "MC's Can Kiss" trafiało w całkiem nudne i bezpiecznie ocenowe przedziały. Znaczy, że dla niektórych może być grower, więc proszę nie zniechęcać się na początku jak redaktor RG!

KB: Pierwsza piosenka Uffie od dawna, która mnie nie porywa. Chyba to nie pora dla mnie na taką muzykę, a Uffie nie powinna skandować. Lubię jej rozpustny, ale przyćpany, lekko nieobecny quasi-rap, nie przepadam za skandowaniem, "Hollaback Girl" to nie jest. Na razie Nadsroic > Uffie, nie wiem, może będzie lepiej w okolicach sylwestra.

MJ: Ten fragment w końcu dochodzącej nowej płyty Fuckie to kolejna produkcja pana Dupieux, którego wymieniam z nazwiska tylko dlatego, że napisane wygląda mega zabawnie. Znacie go z reklamy spodni okraszonej dziesięć lat temu hitem nagranym pod pseudonimem Pan Ptok. Numer "MCs Can Kiss" nie jest tak świeży jak wczesne, tak bezwstydny jak środkowe i nawet nie tak bezpiecznie projektowy jak teledyski tej niefrasobliwej młódki, ale celnie trafia w potrzeby współczesnego świata, takich jak lizanie się w klubach czy kłopoty wielkomiejskiej socjometrii. Poza tym kończy się saksofonem, zajebiste. Rapowa rozkmina na całej długości – a konkretnie na staroszkolnych (myślcie najpierw Beasties, dopiero potem Oizo) breakach w rozumieniu czternastoletniego fana east coast i francuskim trącaniu basu w rozumieniu dziewiętnastoletniej fanki electro – tylko dowodzi, że żadna materialna dziewczyna potrafiąca mocno nigdy nie powinna zamykać ud, bo najzwyczajniej we Francji nie jest to jej rzecz. Dawaj album, mała.

posłuchaj »

Kamil Babacz     Mateusz Jędras     Kacper Bartosiak     Ryszard Gawroński    
21 grudnia 2009
BIEŻĄCE
John MausScreen Memories
Tame Impala"List Of People (To Try And Forget About)"