PLAYLIST

Uffie
"First Love"

7.5

Gdzieś na przełomie sezonu 2005/06 wybuchła moda na neo-french-touch, czy jak tam nazwać wysyp wykonawców skupionych wokół labeli w rodzaju Kitsune czy Ed Banger Records (dla którego zresztą nagrywa Uffie). Blisko dwa lata i tysiące odświeżeń pewnych profilów na MySpace później, nazwy, które jeszcze jakiś czas temu ukrywały się w ogonach, nieśmiało wciśnięte między nawiasy, w towarzystwie terminów "remix" albo "re-edit", dziś zdają się wypierać z magazynów dla młodych, energicznych, ze śnieżnobiałym uśmiechem, nazwy, które poprzedzały. Trop francuski, choć zdecydowanie najciekawszy, zdaje się być tylko częścią szerszego i póki co bliżej niedookreślonego łatwoprzyswajalnym i medialnie kąśliwym hasłem ruchu, którego epicentrum umiejscowiłbym gdzieś na kursie kolizyjnym miedzy dance-punkiem, lżejszą odmianą house'u i electropopem. Oczywistym jest tylko jedno – modne dzieciaki chcą sobie poskakać i coraz częściej zdają się mieć w dupie czy będą to robić w rytm gitar. Mam nadzieje że udało mi się zachować powściągliwy ton wypowiedzi, bo naprawdę nie ma się co niezdrowo emocjonować.

Jeśli pamięć mnie nie myli "Pop The Glock" – pierwszy singiel Uffie, koncentrował się głownie na tym by, nie daj boże, w tejże pamięci nie pozostać. W tym samym celowały zresztą następne kawałki firmowane przez tę nastoletnią kusicielkę. Młoda paryżanka z amerykańskim paszportem miała jednak kilka atutów, którymi zapewne tłumaczyć należy konsekwentny rozwój jej kariery. Otóż, bez zbędnych elaboratów:
a) jest ładna
b) jest nastoletnia
c) nawija o imprezowaniu, chlaniu i seksie
d) jest nastoletnia

I jeżeli jest jakiś powód, dla którego w tym miejscu nie warto załamać rąk w geście politowania nad upadkiem zachodniej kultury to jest nim właśnie najnowszy singiel Uffie "First Love".

Po frywolnych Peachesowatych rymowankach pod sztampowe dyskotekowe bity, przyszła pora na klasyczny break up song. Wystarczyło podmienić retorykę Girls Gone Wild, na ciut subtelniejszą narrację w rodzaju "bardzo cię kochałam, ale mnie rzuciłeś, twój problem", poprowadzoną słodziutkim, lekko nosowym głosikiem. Do tego podczepiono podkład sprytnie igrający kiczowatym, idyllicznie rozmytym motywem przywłaszczonym sobie z bliżej nieznanego wyciskacza łez dla pań domu i pracownic biurowych niższego szczebla marzących o wakacyjnym romansie na plaży w Juracie. Tego typu dźwiękowe mgiełki unoszące się między wstrzemięźliwie tanecznym bitem przywodzącym na myśl pamiętne dokonania francuskiej myśli klubowej. Taaa... O czym ja to? Nie przesadzajmy... Właściwie to dziewczyna nie jest przecież taka młoda, osiemnastkę skończyła. No a, że ładna? Nie będziemy chyba robić z tego problemu. Trochę się kuso ubiera, cóż taka moda. Zresztą patrzę na jej zdjęcia i nie widzę w tym nic nieprzyzwoitego. O, porozsyłam je kolegom, z pewnością podzielą się swoimi przemyśleniami. I utalentowana jest! Nie to, że jeden kawałek jej się udał. Jeszcze, eeeeee... Zaliczyła gościnny udział w "The Party" na debiucie Justice, a to przecież bardzo porządna płyta jest. Nie, serio... Sami widzicie nie ma co drama... O kurwa, na tym widać jej sutki! HUHUHUHUHU


Zobacz także:

http://www.zshare.net/audio/19686429cddbb9
http://www.myspace.com/uffie
Paweł Nowotarski    
1 października 2007
BIEŻĄCE
John MausScreen Memories
Tame Impala"List Of People (To Try And Forget About)"