PLAYLIST

Talib Kweli
"Shock Body"

9.5

Wewnętrzna część obwoluty solowego debiutu Taliba Kweli Greene, Quality, ukazuje nam artystę i jego najbliższych współpracowników w refleksyjnym, melancholijnym nastroju. Tak patrzę na ich zdjęcia, patrzę i wow. Chodzi o wzruszenie, że są jeszcze na świecie uduchowieni MC, specjalizujący się w dojrzałym składaniu słów i dźwięków w mistyczną plecionkę. Zahaczający swą twórczością o rejony funkowe, jazzowe, rhythm&bluesowe i, nade wszystko, soulowe. Korzystający z dorobku lat siedemdziesiątych z wielkim szacunkiem i rozwagą, nadający nowy sens efektownemu nawijaniu, roztapiający groove w leniwym maśle słonecznej hip-hodelii.

Talib pisze w komentarzu (wszystkie notabene są zajebiste, a ich lekturę polecam zwłaszcza debilnym pseudo-raperom, którzy na pytanie "o czym są twoje teksty?" odpowiadają "yyyghfhgtsysusuehh") do "Shock Body", że LG określił ten kawałek mianem "piosenki Supermana". I racja, jest coś w tym bicie bohaterskiego, fantastycznego, zuchwałego. Akurat on rzucił mie sie na uszy najbardziej, ale w sumie, równie wspaniałe są "Joy", "Get By", czy "Won't You Stay". W ogóle, wymiata po całości. Delektuję się Kwelim jak ostatnim mohikaninem, jak reliktem epoki, w której wszystko było muzyką: od rodzinnej sprzeczki, przez koleżeński pojedynek na rymy, aż po wyznanie miłości ukochanej. Obcowanie z Quality ma więc tę niepowtarzalną jakość, wywołuje wrażenie bezpowrotnego odejścia pewnej rzeczywistości, mgli oczy. To piękne.

Borys Dejnarowicz    
19 grudnia 2003
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019