PLAYLIST

Rye Rye feat. M.I.A
"Sunshine"

7.0

Rye Rye, protegowana Mad Decent, w swojej poprzedniej odsłonie ("Shake It To the Ground" pod wątły bit Blaqstarra) zaistniała jako pucułowaty wunderkind z baltimorskich blokowisk. Po paru remiksach i wyprawie wesołym busem w trasę koncertową promującą Kalę cała sprawa jakby ucichła i wydawało się, że młodej już nigdy nie zobaczymy, przynajmniej nie w takim kontekście w jakim chcielibyśmy widzieć utalentowane młode kobiety.

Jednak próżnować Rye Rye nie próżnowała – w krótkim czasie została nastoletnią matką (patrz baunsujący dzidziuś z warkoczykami na teledysku), ewidentnie w przerwach szlifując flow. To co słyszymy w "Sunshine" – mimo M.I.I., która rozpycha się łokciem i nie zostawia zbyt wiele pola do popisu – jest piękne, dobre i prawdziwe.

Z kilku względów nasuwa się podwórkowy szlagier z ubiegłej jesieni, "Walkabout" Pandy i Atlasa – dwoje dorosłych ludzi, przyjemne granie, podobna melodyjka z pozytywki, skoczne bębenki, te same zabawy w piaskownicy. Niestety, "Walkabaout" na podobieństwo wielkich, lakierowanych kulek gumy do żucia szybko się *wytraciło* i zostało kawałkiem do puszczania z komputera na popołudniowej herbacie, kiedy jedyne czego oczekujesz od muzyki, to żeby się wszystkim podobało i żeby nikt nie ci nie ruszał playlisty.

"Sunshine" też balonówka, ale o przedłużonej trwałości. I lepiej strzela. Tam, gdzie infantylność Lennoxa i Coxa przeszła rykoszetem, Rye Rye i M.I.A. trafiają w samo serduszko. Co prawda generyczne "dum-dum-dum-dum-dum" trochę mnie uwiera, ale to dlatego, że zawsze w tym momencie spodziewam się wejścia "Oh Mickey you're so fine, you're so fine you blow my mind". I to również jest dobre.

Aleksandra Graczyk    
21 października 2010
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019