PLAYLIST

Roitan
"Allbacks (Slight Return)"

6.5

Podczas słuchania Roitana łatwo zostać nawiedzonym nagłymi błyskami z bogatej galerii nieuchronnych skojarzeń. Bo taki drugi z brzegu "Allbacks" wywołuje symultanicznie obrazy: pre-hardcore'owców Stooges w surowej, lawinowej furii pierwotnych, minimalistycznych, acz huraganowych riffów oraz masywnych, toczonych kół równego przesteru wczesnego, bluesującego Black Sabbath, lecz za sprawą formatu "meta", czy też "post", mostek jawi się uszczuploną o walory stricte popowe wersją Mooney Suzuki, co zbliża go bezpośrednio do topornego, hipnotycznego neo-stonera Josha Homme, a w efekcie zahacza o konstrukcyjną korelację z klasycznymi motywami psych-hard-rocka lat dziewięćdziesiątych, w rodzaju wznoszącej progresji przewodniego tematu "Quiet" czy zawijasa ciągnącego "Cherub Rock". Mieszanka wybuchowa w mojej głowie, i Roitan potrafi wzniecić konsternację nie tylko z powodu fascynującej kondensacji i zapętlonej repetycji merytorycznego odcinka w obrębie pojedynczego utworu. Sprzeczne informacje odnośnie danych personalnych i pochodzenia członków grupy funkcjonują obok siebie: raz słyszymy, że to trio z Missisipi, kiedy indziej, iż oto kolejny zwariowany projekt z Osaki w Japonii. Ci narwańcy na luzie mogliby w rzeczywistości być kosmitami sympatyzującymi z czadowym, masakrującym rockandrollem. Czy wszakże Roitan zaszczyca progi panteonu garażowego wymiatania? Hm, chyba nie.

Borys Dejnarowicz    
7 grudnia 2004
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019