PLAYLIST

Robyn
"Be Mine"

6.5

Szwedzi "od zawsze" kręcą się przy showbiznesie i muzyce pop. Nie są może orendżekstraklasą w tej dziedzinie, ale sukcesy mają niewątpliwe i każdy wie jakie. Zdaje się, że w kategorii melodyjnych, power-metalowych kapel też coś znaczą. Przynajmniej tak donosi mi znajomy bębniarz, nieustannie pracujący nad szybkością i mocą swych blastów (a propos, czy wiecie, że urządzony niedawno konkurs na najszybszego drummera globu wygrał perkusista Steve'a Vaia? Hehe...). No a jeszcze Dungen i ta kapelka z "The" na początku, co mi nazwa z głowy wyleciała.

Ale wróćmy wraz z początkiem drugiego akapitu do popu. Robyn jest ze Szwecji i okupuje pierwsze miejsca na szwedzkich top-pop-listach. Czy mamy się zatem przygotowywać na drugą ABBĘ? Nie. Stylistycznie, bliżej Robyn do zeszłorocznej debiutantki Annie, niż do przywracania pięknej tradycji 70s disco. Dobrze, współcześnie zaaranżowany electro-pop, te klimaty. Akurat w "Be Mine" może słabiej słychać pierwiastki electro (w końcu wiolonczelki dodają brzmieniu sporo naturalności), ale już w innych piosenkach z płyty bardziej. Na plus zaliczyłbym Robyn jej wokal. Podoba mi się dużo bardziej niż anorektyczny głos Annie, a pasja z jaką śpiewa refrenowe "You neva... you neva" jest, hm, przekonywająca.

Nie wróżę jednak Robyn statusu blog-star, osiągniętego przez Annie. Jest za mało "sophisticated" (Anniemal określano jako sophisti-pop). Jest bardziej przaśna, zarówno urodą, jak i muzyką. No, ten playlist, też się raczej do ogólnoświatowego hype'u nie przyczyni.

Piotr Piechota    
7 października 2005
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019