PLAYLIST

Renton
"Hey Girl"

8.0

Ale heca. Nazwa Renton krążyła sobie na peryferyjnych orbitach mojej świadomości już od ładnych parę miesięcy. Niestety. Raz: chłopaki mają nazwę, która, pour moi, interferuje z nazwą innego młodego polskiego zespołu, o zdecydowanie przeciwnej fazie, co, zgodnie z nieubłaganymi prawami fizyki, powoduje wyciszenie wibracji. Dwa: internetowa strona Renton nie działa pod Firefoxem (w ogóle, między nami mówiąc, lekko ssie pałąk), przez co nie dane mi było posłuchać zacnych sampli na niej udostępnionych. Trzy: kompletnie umknęła mi reklama Ery, w której rolę główna odgrywa właśnie ten oto kawałek. Na szczęście, za sprawą interwencji imć Borixona, wreszcie udało się Renton wpaść w moją atmosferę, generując przy tym nie lada zamieszanie. Z czego zresztą postaram się zdać wam relację.

Wreszcie polski zespół, który uważał na geografii. Chłopaki wiedzą, że nowożytny świat nie kończy się na Wyspach Brytyjskich, a Ocean Atlantycki nie wpada do piekła. Serce roście patrząc na tę cukierkową ("reklamową" chciałoby się rzec) melodię, sprawnie pożenioną z punkową motoryką w guście amerykańskiego niezalu. Tak tak, to jest przejażdżka ochoczo wierzgającym kucem do źródła tęczy. Sekcja rytmiczna wpada w bujającą czkawkę jakby jej członkowie wypili zimnego browara zaraz po wyjściu z basenu w słoneczny lipcowy dzionek. Gitara, również na baterie słoneczne, dzierga niezbyt skomplikowaną, za to jak najbardziej chwytliwą melodyjkę, a frontman, rodzimy Britt Daniel, jest jednym z niewielu wokalistów w Polsce, który potrafi przemycić krztynę zdrowego napięcia na linii chłopiec-dziewczynka, nie wypadając przy tym w pozę wyposzczonego wrażliwca w okularkach z rogowymi oprawkami. Na dokładkę chłopaczyna dostarcza cymesików, jak chociażby przerywane zejście z refrenu. Wpomniany refren ogniskuje überwakacyjny feeling kawałka, o czym Cimale najwyraźniej doskonale wiedzą, ochoczo przyklaskując sobie do rytmu.

Jakże miło posłuchać współobywateli, którzy porzucili niebezpieczne wycieczki w kierunku jakiejś tam bliżej nieokreślonej "alternatywy", rozsądnie lokując się w niszy gitarowej rozrywki dla każdego (w naszym kraju to raczej glacjalna dolina, niedługo turyści będą przyjeżdżać robić sobie nad nią zdjęcia). A, że Ameryki nie odkryli? No cóż, przynajmniej wiedzą gdzie leży, to już coś.

Paweł Nowotarski    
27 września 2006
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019