PLAYLIST

Reni Jusis
"Tyyyle Miłości"

8.0

Nowy singiel Reni Jusis zawsze jest wydarzeniem. Bo "nie wiem Mati, czy pamiętasz", ale Reni jest, jak pan Carpigiani powiedział, najważniejszą polską artystką pop XXI wieku, przynajmniej tu dla nas. Jej "Tyyyle Miłości" pojawiło się w niemal idealnym momencie – dostaliśmy piosenkę doskonale rymującą się z upalnym majowym weekendem, dla której są to naturalne warunki bytowania. I choć przy pierwszym kontakcie nieco nie przyswoiłem tego prostego, mechanicznego arpeggiatora, ale Wojtek pomógł mi zrozumieć ten zabieg. Jakiś Todd Terje powiedziałby pewnie, żebym przestał się czepiać, bo wszystko zostało tu znakomicie zaprogramowane, ale chodzi tu o coś w rodzaju dysonansu twardego bitu z pełnymi niebiańskiej słodyczy klawiszami w refrenie, wzmacniającego dość nietuzinkową metaforę wynikającą z tekstu.

Ale wróćmy do pogody: w "Tyyyle Miłości" czuć magię letniej majowej nocy (ambientowa, lekko chłodnawa chmurka w intro daje cudowne ukojenie), a przed oczami mam nawet Renatę na scenie podczas występu live, na którym dzieli się z uczestnikami nadmiarem miłości. Może powoli zaczynam uciekać w banały, ale trudno mi wytłumaczyć to, że niemal cały weekend miałem w głowie słowa "we mnie tyyyyyyyyyyyyyyyle miłości / tylko komuuuu jąąąą daaaać / tylko komuuuu jąąąą daaaać" i mogę się tylko zastanawiać, czy to charyzma Reni, może to jej wokal, "może to jej urok, może to Maybelline". W tym chorusie kondensuje się pierwiastek, o którym marzą całe garści młodych ADEPTÓW polskiego popu, którzy albo nie potrafią napisać chwytliwej melodii, albo wciąż myślą, że produkcja to muzyka. Więc pozostaje tylko czekać na follow-up Bang!, bo zapowiedź jest znakomita.

Tomasz Skowyra    
28 maja 2018
BIEŻĄCE
SpiritualizedAnd Nothing Hurt
NonameRoom 25