PLAYLIST

R.E.M.
"9–9"

8.5

Po raz pierwszy chyba wybrałem utwór do playlista i nagle znalazłem się w kropce. Otóż chciałem, moi drodzy, napisać Wam kilka słów o wpływie Gang Of Four na R.E.M., wyraźnie widocznym w podejściu do sekcji rytmicznej w "9–9", dziewiątym (czyżby numerologia?) utworze na legendarnym Murmur. Twórczym, przetworzonym wpływie, którego R.E.M. oczywiście nie ukrywali, mówiąc o nim otwarcie i wielokrotnie, jak przystało na wybitnych muzyków (w odróżnieniu od epigonów, którzy skrycie tają jawne zrzynki).

Problem w tym, że jak zaczynam o "9–9", to otwiera się od razu szufladka Murmur; wspomnę Gang Of Four, a już wali mi się na głowę Solid Gold, nie mówiąc nawet o Entertainment! Jakoś tak nie wypada pisać o płytach, które są po prostu n i e t y k a l n e. Zresztą, co można o nich powiedzieć, poza tym, że są genialne? Wszystko zabrzmi głupio.

To niestety syndrom pewnej choroby, która ogarnia recenzentów – paraliż, suchość w ustach, zdrętwienie palców uniemożliwiające pisanie na klawiaturze. Jej bardziej zaawansowana faza przejawia się w tym, że niektóre płyty uważa się za zbyt dobre, żeby ich słuchać. Ledwo dotrwałem do końca mojej pierwszej sesji z Crooked Rain, Crooked Rain, chcąc wyłączyć to cudo, by nie profanować go moimi uszami śmiertelnika (jak zauważył redaktor Dejnarowicz, wczesny Pavement godzi się smakować jedynie drobnymi łyczkami na specjalne okazje, niczym markowe Porto). Jest jeszcze jedna płyta, której słucham raz do roku, na urodziny, a którą kiedyś redaktor Zagroba wyłączył po dziesięciu sekundach, ponieważ nie mógł udźwignąć absolutu. Zgadnijcie jaka.

Tomasz Gwara    
27 kwietnia 2004
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019