PLAYLIST

Rataj616 feat. Liroy
"Gzs, Liroy And Hustlas"

8.0

Duch "Anty" wisiał nad miastem od dłuższego czasu, a bas z "Gz's And Hustlas" huczał w uszach z natężeniem wprost proporcjonalnym do poczucia niestosowności, jakie gwarantuje upchnięcie ciasnego umysłu Liroya w jeszcze ciaśniejsze sejmowe ławy. Na każdą wypowiedź, w której intelektualni pobratymcy Marca w stylu Łukasza Warzechy zdają się (pewnie słusznie, co nikomu nie powinno poprawiać humoru) dopatrywać wyjątkowej, wręcz legendarnej poselskiej przyzwoitości, cechującej w ostatnich latach głównie Janusza Dzięcioła, przypada stek bredni kwalifikujących się na "przelew odrobiny kurwa rozumu do pustego łba" – antyszczepionkowy syf, antyimigrancki syf, ANTY – uzupełniany o wyjątkowo pocieszny w wykonaniu Scyzoryka słowny ambient. Jak tu się nie wkurwić?

Mógłbym się przy okazji zasępić i powiedzieć, że i pod względem artystycznym Liroy zanotowal okres średnio płodny, ale dawno nie słyszałem gorszego żartu – w niezdarnie balansującym na krawędzi 0.0 katalogu artysty nigdy nie pojawiło się nic dającego nadzieję na lepsze czasy. Tymczasem pytanie Katarzyny Kolendy Zaleskiej, którą swoją drogą też kojarzę z ostatnich lat tylko z tramwajowej ekstazy w towarzystwie papieża Franciszka i pomniejszych ekstaz z Szymborską w tle – nawet sekwencja Alboom i Bafangoo cz.1 wygląda przy tym znośnie - o projekt życia posła Marca, czyli medyczną marihuanę, obudziło demona i przypomniało o namaszczeniu na prawdziwego OG przez Ice'a-T. Poseł Kukiz 15' doznał totalnego rejdżu, tego, który pamiętamy z performance'ów w stylu "Cygan", "Super partia kurwo!", "Ręka mnie świerzbi, żeby panu przypierdolić", "Bydlaku" lub "Czy często się Pan uśmiecha", uzupełniając to gestykulacją w stylu, jakiego brakuje w sejmowych kuluarach, wymierzając symboliczny pistolet w klasę polityczną, plując na sprowadzanie konopii indyjskich z Indii, wyprzedaż majątku narodowego i wielki kapitał, serwując stężoną, upchniętą w 30 sekund kaskadę hooków. Zachwyca już wejście na bit: "tak, ściągnijmy z Izraela" - to mógłby być dowolny kraj w zasadzie, ale w sekwencji z wyprzedawaniem majątku działa jak dynamit, do Liroya chyba też dociera, że wykręcił pancza złoto, bo dodatkowo zaczyna robić za własnego hajpmena, podbijając bezradne "wszystko zróbmy" jeszcze bardziej bezradnym "taak". Na wyżyny wznosi się jednak chwilę później w przejmującym "sprzedajmy wszystkich, sprzedajmy też chorych, sprzedajmy ich śmierć, wszystko sprzedajmy". Raport z osiedla w najlepszym wykonaniu.

Jak zawsze w przypadku Liroya, gdzieś w oddali, na tle tego zalewu pseudomyśli, nacjonalistyczno-ksenofobicznych "intuicji" podpartych "zdrowym rozsądkiem" przeciążonego informacjami Polaka pojawiają się zalążki refleksji, może nawet mające coś wspólnego z rzeczywistością. Jeśli ktoś jak ja dziś rozumie, jak wielkim błędem było niegłosowanie na KWW Stonogi, to może (choćby w kontekście śmierci posła Kality) zapałać przez chwilę do eks-rapera sympatią – w czym pomoże mu wersja rataj616, zaprzęgająca nieśmietelny sampel z "Haboglabotribin" i domykająca cykl natury czy też kolisko bytu, wieńcząca żmudną drogę Liroya do bycia choć przez chwilę Polakiem najlepszego sortu.

"Gzs, Liroy And Hustlas" to paradoksalny kawałek sztuki – z jednej strony, jak wejście Cudiego w remiksie bomby na ryj Richarda Spencera czy mixtape Coś Się, Coś Się Popsuło mógłby ufundować "nieskończoną" ilość internetowych przeróbek, stać się impulsem dla lepszych, bardziej dopracowanych wersji. Z drugiej, w przeciwieństwie do wymienionych przykładów, ma wszelkie znamiona definitywności, zamknięcia tematu – między innymi dzięki Faziemu, Pei i anonimowemu youtuberowi, którym mandat poselski należy się dwa razy bardziej niż autorowi "Jebać Mi Się Chce". Co nie zmienia faktu, że obnażające absurd i miałkość debaty publicznej w Polsce, prześmieszne i zarazem pełne ludzkich tragedii wideo znajduje się jak na razie, obok Sentino i Bedoesa, na podium tegorocznych polskich singli rapowych.

Łukasz Łachecki    
26 stycznia 2017
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019