PLAYLIST

Rapture
"I Need Your Love"

10.0

Próba uchwycenia czegoś prawdziwego w młodzieńczej skłonności do imprezowania, weekendowego disco, melanży, awantur i konkretnej najebki nie jest sprawą prostą. Niby łatwo sobie wytłumaczyć potrzebę odreagowania stresów, oderwania się od rzeczywistości, doznania poczucia wspólnoty, chęci zawiązania płaszczyzny porozumienia z roztańcowaną bracią bywalców parkietu. Hałas, bliskość ciał, pot, sex, zapomnienie, wszystko co chcecie unosi się nad podłogą. Młoda krew doprowadzona do wrzenia blokuje przepływ myśli umożliwiając chwilowy błogostan. Naprawdę Kicia, rozumiem cię doskonale. A jednak osobiście brzydzę się klimatami hardkorowych klubowiczów, bo jakoś nie potrafię odnaleźć wśród nich wspomnianego uwolnienia, a w zamian widzę jedynie ogrom obłudy, pozerstwa, konformizmu, gówniarstwa i społecznej degrengolady.

W odsieczy przyszedł mi tu do pomocy zespół Rapture, reprezentant mocy ze stunnerem w postaci "I Need Your Love", przywołującym obraz idealnej imprezy. Rozbounce'owana masa istniejących ludzi oddających się szaleństwu aż to totalnej utraty sił, w amoku skomląca tytułową kwestię, będącą formą nostalgicznego wyznania, zapisem parkietowej melancholii. Pulsujący bit okalany zgrabnymi wariacjami z rozwagą i niespotykanym wyczuciem urozmaicającymi motyw przewodni, równie perfekcyjnie znajdujący równowagę między miarowym wyznacznikiem rytmu, a atrakcyjnym motywem basu, który długo by mi się nie znudził, nawet gdybym miał słuchać tylko jego. Na koniec okraszony jeszcze impresją jazzową, mimo rzeczywistego natłoku dźwięków rozpierdala lotnością i wybitnie rozbudowaną przestrzenią, przynoszącą na myśl osiągnięcia Out Hud czy !!!. Imprezową płytą wszechczasów jest bezapelacyjnie Since I Left You, które zapewne otworzyłoby (i chyba zamknęło) imprezę wszechczasów, na której nie mogłoby jednak zabraknąć Rapture.

Jacek Kinowski    
19 grudnia 2003
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019