PLAYLIST

Psy feat. Snoop Dogg
"Hangover"

3.0

Od czasu premiery "Gangnam Style" (które znalazło się pod niepozornym trzecim indeksem na jego 22-minutowej EP-ce Psy 6 (Six Rules) Part 1, Koreańczyk wydał niecałe dziewięć minut muzyki. Dodając 253 sekundy "Gangnam Style", bo przecież nie ma opcji, żeby ktokolwiek kupił płytę, czy chociażby zassał ją w całości z torrentów, to i tak zaskakująco mało, jak na dwa lata ciągłej obecności w mediach i generowania hektomiliardów żenujących podróbek i ogólnego wkurwu odbiorców. I owszem, kilka razy puściłem sobie "Gangnam Style", deliberowałem nawet z kimś na temat fajnych odniesień w klipie, ale na wysokości spotkania piosenkarza z Ban Ki-Moonem wszystko przestało być śmieszne. A miesiące mijały.

Biorąc pod uwagę liczbę wyświetleń (niespełna 713 miliony) - BO CO INNE? - singel "Gentleman" przeszedł niemalże niezauważony. To co stało się z "Hangover", to jest już zupełne frekwencyjne dno. Trochę ponad 113 mln? Murzynie, proszę, moje wideo jak się przewracam na sankach mógłoby mieć tyle samo. Trudno było o wątpliwości, ale statystyka rozwiewa nawet najdrobniejsze: Psy będzie jedynie / aż autorem swego czasu najbardziej popularnego wideo na YT. Będzie grubasem z basenem i koksem i umiarkowanie rozbudowaną dyskografią po roku 2012, której pozycjami będzie na zmianę próbował dyskontować sukces i zrewolucjonizować obumarły wizerunek. Koreański witch-house. Chcę tego.

A tymczasem pomysł na "Hangover" nie jest najgorszy – zestawienie tekstu o chlaniu z piskliwą trąbką a la Jason Derulo jest odpowiednio perfidne, ale na tym się fajność kończy, a zaczyna hałas. Psy krzyczy niczym Tsubasa (rasizm-alert!), przeplata znane amerykańskie słowa ze śmiesznymi koreańskimi sylabami, a Snoop, choć temat zapewne mu znany, jest w swojej formie, czyli nienajlepszej formie i rymuje sucho, podpierając się rozmaitymi -ingami. Dużo tu refrenów, mostków, zwolnień, które brzmią dość przypadkowo, nie służy również całości rozwleczenie do pięciu minut. No i wizualizacja – nieodłączny element podobnych happeningów - napawa raczej smutkiem. W takiej estetyce Broadusa jeszcze nie widzieliśmy, on sam się też w niej kiepsko odnajduje. Czy tylko ja mam wrażenie, że te wszystkie wygibasy, taneczne ruchy i mało śmieszne miny motywowane są wyłącznie pozbawionym poczucia obciachu skokiem na wony? Snoop, ty Ludacrisie!

Filip Kekusz    
10 sierpnia 2014
BIEŻĄCE
Adrian Ugowski feat. MFC & Pikers"Xanadu"
Flying LotusFlamagra