PLAYLIST

Others
"Lackey"

1.0

The Others są zespołem niezadowolonym: "gramy dla ludzi z nizin społecznych", "nasza generacja czuje się niepotrzebna i wyalienowana" – piszą o sobie na oficjalnej stronie internetowej (z jakże prowokacyjnym URL-em "Let's kill the others"). Organizują też "guerilla gigs" na londyńskich squatach, o których fani dowiadują się przez internet. Tacy są "nielegalni" (gdyby tylko wiedziała o nich Naomi Klein...). Zaistnienie zawdzięczają starej dobrej szkole propagandy, ichniemu Malcolmowi McLarenowi, czyli Allanowi McGee i jego wytwórni Poptones (w Polsce są nawet w dystrybucji Universalu, choć powinni siedzieć w garażu, łojąc do usranej śmierci swoje całkiem przyjemne około-Clashowe czy około-Libertinesowe – w końcu i z nimi się kolegują – plagiaciki; to nie będzie boysband na miarę Sex Pistols). Biznes musi się kręcić, rock revival się skończył, Mickey Jones zarywa młodych chłopców "na Micka Jonesa" (informacja niepotwierdzona), a na Death Disco lecą Oasis na zmianę z Hives (a więc kolejni podopieczni szkockiego mecenasa). McGee prowadzi dziś Poptones i jest w dobrej komitywie z NME. The Others nie lubią się z Razorlight. Redaktor naczelny NME musiał rozdać płytę The Others *kilkunastu* writerom, żeby doczekać się od któregoś z nich pozytywnej recenzji.

Self-titled Londyńczyków nie pozostaje w tyle wobec przytoczonych wyżej hasełek i entuzjazmu bez pokrycia. Jest zbiorem wtórnych pop-punkowych manifestów, w warstwie tekstowej głodnych kawałków o straconych szansach i odrzuceniu. Otwierający album singiel "Lackey" jest przykładem niezbyt ekscytującej piosenki rockowej a.d. 2005 – standardowy taneczny bit z hi-hatem na parzyste ósemki, dochodzące instrumenty rozwijające się w raczej mało inspirujący hałas. Słyszymy w kilku utworach coś, co cofa nas do 1977 – ironicznie syczący wokal Dominica Mastersa. Ale The Others popełniają właściwie wszystkie grzechy główne "rockismu" – chodzi między innymi o ślepą wierność tradycji i schematom, dogmatyzm. Jest to jednak jeden z tych zespołów, który w wywiadzie nigdy nie przyzna się do swoich fascynacji, tylko jak mantra będzie powtarzać frazesy w stylu "nasza muzyka mówi za nas" albo "nigdy nie słyszałem o The Clash". Reasumując: ten interesujący zbiór 11 melodyjnych kompozycji powinien przypaść do gustu każdemu fanowi solidnego gitarowego grania.

Piotr Kowalczyk    
2 czerwca 2005
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019