PLAYLIST

Oceana
"Endless Summer"

6.0

Każdy wielki turniej piłkarski próbuje zapisać się w pamięci jako znaczące wydarzenie nie tylko sportowe ale i kulturowe. My Polacy, patriotycznie wymalowani i wystrojeni w fikuśne czapki błaznów, podpici selekcjonerzy, eksperci i komentatorzy w jednym, zawsze wierni po porażce najlepsi kibice świata, znakomicie wyczuwamy tę biesiadną okazję. Lud świętuje i molestuje się na stadionach trzema przyśpiewkami na krzyż: "Polska Biało-Czerwoni ", "My Chemy Gola" z wariantem "Nic Się Nie Stało" na tę samą melodię oraz majestatycznym "Jebać PZPN". Naczelni krajowi rzemieślnicy pięciolinii epatują w radio tuzinami pragnących oddać nastroje sportowych uniesień piosenkami, choć wśród nich zdarzają się także mniej lub bardziej wprawne szydery. Każdy coś swojego ugra. Jednak perspektywa prawdziwie długiego trwania – i to w pamięci fanów z całego kontynentu albo i świata nawet – rozpościera się zawsze najpiękniej przed tą jedną, wybraną przez notabli z Nyonu, oficjalną piosenką turnieju mistrzowskiego.

Urodzona w Niemczech Oceana nie dorównuje popularnością Ricky’emu Martinowi, Vangelisowi czy Nelly Furtado i w sumie trudno przypuszczać, aby "Endless Summer" podbiło świat wzorem "La Copa De La Vida", aczkolwiek należy zważyć szczególne okoliczności. Oficjalna piosenka turnieju mistrzowskiego jest bowiem zakładnikiem promocji, ekspozycji, zaprzęgnięcia jej w ilustracje kipiących od emocji, często przechodzących do legendy wydarzeń meczowych. "Endless Summer" samo w sobie nie przykułoby niczyjej uwagi na dłużej, jednak potencjał spetryfikowania obrazów i emocji piłkarskich jest całkiem spory. To powrót do trance’owych inklinacji muzyki eurodance, jaka rządziła w dyskotekach naszego kontynentu w latach 90-tych i której patetyczny i zarazem rozrywkowy charakter sprawdził się w 2000 r. na kanwie "Campione", piosenki towarzyszącej Euro 2000 na boiskach Belgii i Holandii (jej refren jest stadionowym szlagierem). A czy ktoś pamięta, albo w ogóle kiedykolwiek wiedział, że Euro 2008 promował Shaggy słabym jak mecz Polska vs. Austria numerem "Like A Superstar"? Ja totalnie nie, mimo iż cały turniej był wyborny i teraz czuję, że bardzo mi brakuje hitu sprzężonego z tamtym czasem. Zatem, które lato okaże się bardziej niekończące – to na stołku prezesa czy to z utworu Oceany Mahlmann? Zostańcie Państwo z nami.

Michał Hantke    
17 maja 2012
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019