PLAYLIST

N.W.A.
"A Bitch Iz A Bitch"

8.0

Pełnimy tu w Porcys wiele funkcji. Oprócz funkcji krytyków muzycznych niekiedy spełniamy dodatkowo różne inne zadania: zabawiamy, negujemy wartość używek, uczymy języków. Niczym mężowie opatrznościowi odpisując na wasze listowne zapytania pomagamy w podjęciu życiowych wyborów. Dziś pojawiło się kolejne wyzwanie. Kontakt ze Straight Outta Compton uniósł mnie bowiem w boskim natchnieniu ku roli proroka. Oto moje posłanie.

Nie ukrywajmy, wszystkich nas łączy jedno i to samo pytanie. Przychodzi ono codziennie, czy to już gdy wślizgujesz się rano w kapcie, czy też dopiero w ostatniej sekundzie aktywności dziennej. Można biadolić na niepochlebny los, można pławić się w szczęściu. Ciągle i tak niewzruszonym pewnikiem pozostawała równa całemu światu niedostępność poznania prawdy. Jesteście, jako pierwsi, świadkami przemiany. I jeśli dotąd uważaliście takie Średniowiecze czy też nawet epokę Oświecenia za czasy, w których "musiało się beznadziejnie żyć", dopiero teraz daję wam do ręki mocny argument na uzasadnienie tej tezy. Za chwilę bowiem odsłonię wam odpowiedź na kwestię dręczącą już Hamleta (a którą w skutek niewyraźnego charakteru pisma Szekspira odczytano zupełnie inaczej, rozpowszechniając ją tym samym jako banialukę znaną dziś i przedszkolakom). Brzmiała ona: "Am I a bitch?".

Cywilizacja homo sapiens potrzebowała wieków, by uzyskać stopień rozwoju, z którego mogli zrodzić się wybawcy ludzkości. Wreszcie czarni apostołowie (Eazy-E, Ice Cube, MC Ren, Dr. Dre, Yella) poznali się w drugiej połowie lat 80-tych na ziemi Los Angeleskiej, nadając od razu sobie miano N.W.A., co wtajemniczeni odczytują po dziś dzień jako Niggaz With Attitude. Wraz ze swoim drugim albumem, będącym dziś hip-hopowym synonimem terminu "klasyk", zdefiniowali jako pierwsi gangsta rap, tym samym niemal zrównując się znaczeniem dla gatunku z samym Public Enemy. Bracia, jeśli myśleliście, że korzenie nawijek chwalących hedonizm i przestępstwo sięgają Bronxu, poznajcie skalę swojej dawnej niewiedzy.

Stworzona na Straight Outta Compton wizja okraszania życia procederem, ukradzionymi bucksami i obowiązkowym "your everyday piece of pussy" okazała się tak przemawiająca, że składem zainteresowała się FBI (przede wszystkim ze względu na niezwykle agresywny utwór "Fuck The Police"). Choć N.W.A. nie nagrali już niczego tak porywającego, nikt do paki nie trafił: widocznie sile ich zbrodniczego przesłania sztywniacy z urzędu federalnego nie zdołali się oprzeć. I wy nie macie szans, zwłaszcza, gdy sięgniecie po rozszerzoną wersję krążka, z kilkoma siurpryzami. Jedną z nich jest singiel z wcześniejszego okresu grupy, "A Bitch Iz A Bitch". I tu dochodzimy do sedna mojej misji. W ostatnich zdaniach piosenki pada bowiem wreszcie upragniona przez kolejne pokolenia gatunku odpowiedź na pytanie kwestionujące nasz byt. Oto ostatnie chwile twojego, drogi czytelniku, starego "ja". Nadchodzi jego nowe wcielenie. "Are you that funky, dirty, money-hungry, scandalous, stuck-up, hair piece contact wearing bitch? / Yep, you probably are (ha ha ha ha!) / Bitch!".

Jędrzej Michalak    
4 maja 2004
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019