PLAYLIST

Niemen
"Doloniedola"

0.0

Od wschodu teraz: najpierw jest Peczora, potem Dźwina chyba, tak? Kurna, nie, Dwina, Dźwina jest następna. Kurna, jak ja nienawidzę geografii! Już dwudziesta, a ja dopiero przy Europie, masakra. O ja pieprzę, jeszcze playlist mam na jutro! I o czym tu napiszę? Ehh, dobra, jeszcze raz: Peczora, Dwina, Dźwina, i na końcu, hmm, Niemen. Niemen! I niestałości stał się ciemnej jasności blask.

Zjawisko, jakim niewątpliwie jest Spodchmurykapelusza, przybliżyliśmy wam w recenzji jakoś w zeszłym roku, warto chyba jednak o sprawie przypomnieć. Dobrą okazją może być obśmianie, yyy, to znaczy chciałem powiedzieć opisanie, "Doloniedoli", utworu, który wybrałem zresztą przypadkowo (niczym się spośród reszty albumu nie wyróżnia), po tytule.

Kawałek utrzymany jest w aranżacji przypominającej podkłady do kręconych na potrzeby polskich szkół, komunistycznych filmów edukacyjnych, tych o budowie komórki czy też o reakcjach hydrolizy. Tak a propos, zaskakująco spośród muzyki do owych produkcji najbardziej pozytywnie wyróżniają się lekko jazzujące (!), tudzież nawet psychodelizujące (!!) kompozycje wklejone w programy o tematyce... PO! Inne skojarzenia, które budzi "Doloniedola", to głównie klimaty ścieżki dźwiękowej do Kingsize'u Juliusza Machulskiego. Ale, jak to zwykle bywa, słowa nie są w stanie oddać muzyki na tyle, byście, zupełnie nie znając ostatniego krążka Czesława Niemena, prawidłowo wyobrazili sobie kształt jego, hmmm, neurotycznych wizji. Dlatego, w trosce o nie nadużywanie przez czytelników Porcys wyrażenia "najgorsza płyta jaką słyszałem/am w życiu!" przy opisywaniu innych krążków, odsyłam do Spodchmurykapelusza. "Listen, you've got to feel it in your bones!".

Jędrzej Michalak    
19 grudnia 2003
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019