PLAYLIST
Neon Indian

Neon Indian
"Slumlord"

7.5

Pamiętacie 2009 i wszystkich tych chillwave'owców? Toro, Washed Out, Neon Indian − dziś nie w głowie im hypnagogia. Każdy odnalazł się inaczej w post-chillwave'owej rzeczywistości, przygotował nowe pola do manewrów i nadal jest w grze. O ile wciąż bacznie śledzimy i wiemy, że Chaz cały czas świetne sobie radzi, o tyle Ernest Greene trochę zniknął z naszych radarów, a w dodatku na swoich longach nie zaprezentował niczego więcej prócz jakiegoś miłego indie-dream-popu. Natomiast gdzieś między tymi dwoma kolesiami można postawić Alana Palomo. Neonowy Indianin robił już kawałki o żalu z powodu niewrzucenia kwasu czy o polskiej dziewczynie, nagrał dwie całkiem porządne płyty i zaliczył krótką sesję z Wayne'em Coyne'em oraz ziomkami z Flaming Lips (i tu już pewnie niczego nie musiał żałować). Ale, jak widać, na tym nie kończy − już w październiku napiera z kolejnym, trzecim w dorobku długogrającym wydawnictwem VEGA INTL. Night School.

Znamy już dwie zapowiedzi długograja: wystrojona w retro-uniform sekretarka "Annie" z plakatem Boba Marleya nad stanowiskiem pracy oraz obwarowany basowym murem i całą masą klawiszowych drutów kolczastych "Slumlord", który już wydaje się jednym z najjaśniejszych punktów najnowszego wydawnictwa Palomo. Pierwsze skojarzenie, jakie przyszło mi do głowy? Gość przybrał toroymoiowy kostium i udaje Bundicka. Gdyby ktoś mi powiedział, że Toro znowu nagrał EP-kę w stylu Freaking Out, a to jest lead track, to wkręciłbym się absolutnie − nawet barwa głosu brzmi jak śpiew okularnika z Karoliny Południowej. Druga rzecz, która przykuwa uwagę, to przejrzysta produkcja i mocno ejtisowy krój − wszystkie te klawisze oddychają i żyją w zupełnie innym czasie i przestrzeni. Jest też coś, co przypomina o jeszcze innym czasie, a mianowicie fantastyczny bas, brzmiący jakby został wyjęty z (tutaj naprowadzi mnie tytuł płyty) kawałków Vegi, czyli nu-disco side-projectu Palomo, o którym możecie już nie pamiętać. No i na koniec pochwalmy songwriterski talent człowieka odpowiedzialnego za Neon Indian, bo rzeczywiście poukładał wszystkie cząstki, zachowując proporcje i posiedział przy refrenie, bo ten naprawdę rządzi.

No i co? Klasycznie mogę tylko czekać i mieć nadzieję, że październikowa premiera przyniesie jeszcze więcej tak fajowych kawałków, jak ten tu omawiany. A na razie wciąż mamy lato, słucham "Slumlord" i dobrze mi tu i teraz, nie chcę niczego zmieniać.

Tomasz Skowyra    
1 września 2015
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019