PLAYLIST

Natalie Imbruglia
"Shiver"

3.5

Trudno nie porównywać kolejnych singli Natalie do TEGO pierwszego. "Torn" to najlepsze co można dostać w sacharynowej, pop-rockowej konwencji. Świetna kompozycja (Piasek zabiłby, żeby dostać coś takiego w swoje ręce), czysta produkcja z gatunku "w sam raz", fajna linia basu, ale przede wszystkim zupełnie rozbrajający performans wokalny. Mało co przebija "the peh-fect sky", "that's what's going on", gdzie ledwie jej gardła starcza, a przede wszystkim "oooh" (3:26). I dlatego to jest jeden z wielkich popowych singli, na samej górze z "Dancing Queen" i "Save A Prayer". To cud, że ta piosenka tak bardzo ociera się o Alanisowe sfery, a nie ssie. Przychodzi, łamie serce mojej wewnętrznej gimnazjalistce (zdradzam za wiele?) i znika z tą czyściutką solówką gitary. Repeat, repeat, repeat. Teledysk do "Torn" to jedno z moich najbardziej wyrazistych wspomnień z podstawówki (podobno VH1 wróci), także mam mocny sentyment.

Chciałbym mieć tyle do powiedzenia o tegorocznym "Shiver". Ale niestety mnie nie podnieca. Natalie dorosła i niestety straciła większą część uroku. W "Torn" ważyły się kwestie życia i śmierci. Tamta piosenka idealnie odzwierciedlała uczucie hartbrejku. "Shiver" z kolei raczej nikogo nie ruszy. Tutaj niby jest, że "I shiver, I get bent up", ale mogłoby być cokolwiek innego. Dość wysilony refren ciągnie w dół pseudo-nowoczesna produkcja rodem z dwóch ostatnich płyt R.E.M. (jakiś nieświeży klawisz w tle). Brakuje wdzięku temu numerowi, a pamiętam, że jej poprzedni powrót z "Wrong Impression" w 2001 roku jak najbardziej urok miał. No średni numer, ale miałem pretekst się poślinić nad "Torn". A dziewczyna ciągle ma oczy jak Bambi.

Łukasz Konatowicz    
6 października 2005
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019