PLAYLIST

Natalia Przybysz
"Miód"

1.0

Kilka dni temu za sprawą radiowej Trójki zbaraniałem nie na żarty przy dźwiękach piosenki dnia. Przed oczami mam firmową minkę Johna Oliviera z jego podsumowań tygodnia, bo wiem już, że to się dzieje naprawdę, ale jeszcze chwila niedowierzania, powtarzane w głowie coraz głośniej "are you fuckin’ serious?" z akcentem przechodzącym stopniowo ze wspomnianej podejrzliwości przez rozbawienie aż do ataku śmiechu. Pierwsze skojarzenie to liczne tekstowe kompromitacje Marii Awarii, jednak szczęśliwie bez tej nieznośnej dawki obleśności. Wokalnie, jak to zauważyła Zagi (piona!), w stylu Janis Joplin wannabe, na co spojrzałem w innym wymiarze (gitarze), gdy wyguglałem, że Natalia ma na koncie płytę Hołd z coverami JJ. Może kiedyś, ale tego już nie zaryzykuję na trzeźwo.

Co do "Miodu", lirycznie to chyba jakiś mroczny sen, co byłoby pewnego rodzaju okolicznością łagodzącą – bo sny bywają przecież najbardziej pojebane. Jednakże mam obawy graniczące z pewnością, że Natalia dołożyła od siebie kilka przemyśleń (''a to serce schowane, zamknięte w żebrach”) kalibru myśli, nie przymierzając, P. Coelho (znowu piona AZ).

Jest tu w ogóle kilka płaszczyzn, bo w tekście pojawia się też motyw Siostry, być może odważna kontynuacja tematu poruszonego niedawno przez prof. Hartmana. Muzycznie nie ma o czym mówić, jest po prostu bardzo słabo, nudno i powoli, więc mimo wymienionych walorów kabaretowych numeru nie zdziwię się, jeśli po odpaleniu ktoś nie wytrzyma do końca. Ja nie mogę się nacieszyć, choć przyznaję, że to perwersja.

Jacek Kinowski    
17 października 2014
BIEŻĄCE
Relacja: Tauron Nowa Muzyka 2019
SkeptaIgnorance Is Bliss