PLAYLIST

Nas
"Nasty"

6.0

Nas zostaje tam, gdzie jest, czyli na szczycie szołbizu, a słuchaczy przenosi do Nowego Jorku lat 90.– miejsca znanego głównie z opowieści takich typów jak on sam czy goście z kolektywu D.I.T.C. Ta ekipa pojawia się tu zresztą nieprzypadkowo, bo podkład "Nasty" mogliby wyprodukować Buckwild albo Showbiz, a tekst bardziej przypomina przechwałki Big L-a niż mroczne historie z Illmatic. Nasir stawia na hardkorowe braggadacio i nie wystrzega się spoko punchline'ów, z tym, że zamiast opowiadać, że jest ulicznym geniuszem z niesamowitym penisem, przywołuje swoje bardziej wymiernie atrybuty. To gość, który odniósł sukces, a za sukcesem podąża wszystko, co na świecie najlepsze – kasa, seks, luksusowe samochody i poważanie. Nic, tylko pławić się w tym i brylować w towarzystwie. Nas robi to ze spokojem i pewnością siebie, bo doprawdy, niewielu dałoby radę zagrozić jego pozycji – no, jest ktoś chętny, by zmierzyć się z takimi skillami? Zawodowstwo w "Nasty" aż kłuje w oczy, ciesząc przy tym uszy. Numer mógłby być kolejnym klasykiem rapera z Queensbridge, gdyby nie to, że wszyscy już dawno zrzuciliśmy z siebie begi, a na auta od Bugattiego nie zdążyliśmy jeszcze zarobić. Zatem: dobry strzał, ale trochę w próżnię.

Krzysztof Michalak    
27 czerwca 2011
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019