PLAYLIST

Nadiya
"Tous Ces Mots (Sebastian Remix)"

5.5

Pamiętam dokładnie ten dzień, kiedy pierwszy raz zobaczyłem plakat reklamowy podpisany "gdzie anielskie wysokie tony spotykają się z demonicznymi basami", przedstawiający blondynkę o niewinnym wyglądzie, ucharakteryzowaną na aniołka, splecioną w uścisku z kolesiem w typie macho z doklejonymi rogami (była to reklama sprzętu hi-fi). Niedziela rano, rok zdaje się 1997, a ja siedzę zmęczony w pociągu relacji Gdynia – Olsztyn... No dobra, wcale nie pamiętam tego dnia (chociaż reklamę – owszem), chodzi o dodanie trochę personalnych dygresji, do tego że remix SebastiAna łączy w sobie dwie skrajności, co obrazował ten plakat. W przypadku "Tous Ces Mots" tymi skrajnościami jest ewidentnie popowa melodyka i intencja, skontrastowana z poszukiwaniem w dziedzinie realizacji dźwiękowej.

Równie dobrze ten play mógłbym zacząć od innej refleksji: że jest to znakomita robota remikserska. Powodowany słusznym poczuciem obowiązku i ciekawością dogrzebałem się do oryginalnej wersji Nadiyi i mina mi niestety zrzedła – poza ekspresyjnym, mieszczącym się jednak w r'n'b'owym schemacie wokalem, kawałek jest dość dziwną hybrydą, łączącą hip hopową rytmikę, pudel metalowe gitary, syntezatorowy temat a la '80 i nieprzyjemną dla ucha realizację ze skaczącymi poziomami głośności. Nie uwłaczając nic francuskiej popmuzyce i samej Nadiyi, która we wszystkich materiałach promocyjnych prezentuje się zajebiście, muszę stwierdzić, że utwór jest nudny.

W porównaniu do oryginału remix można postawić jako wzór kreatywnej roboty, tworzenia nowej jakości. Mimo, że pomysł jest prosty – na rytmice a la Cassius i Daft Punk szalone zabawy efektem typu chopper, przywodzące na myśl rekonstrukcyjno-destrukcyjne arcydziełka Squarepushera i innych Warpowców, całość brzmi porywająco i ekscytująco. Tu możemy wrócić do pierwszego akapitu tekstu, w którym w przenośny sposób opisuje to subtelne połączenie popu i ekstremy.

Wszystko byłoby pięknie, gdybym tu zakończył ten play, a kawałek przesłuchał, powiedzmy, trzy razy. Problem w tym, że każde kolejne przesłuchanie zamiast odkrywać nowy wymiar nie wnosi nic nowego i spycha "Tous Ces Mots" w rejony nie porywającej przeciętności. Stąd moja rada, posłuchajcie tego raz – będziecie zafascynowani. Rozsądnie dawkując po dwóch miesiącach włączcie sobie po raz drugi, potem konsekwentnie zachowajcie odstęp, a wtedy utwór może być pociechą na długie lata.

Piotr Cichocki    
17 października 2006
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019