PLAYLIST

Muchy
"Najważniejszy Dzień"

8.5

daro (31-07-2006 20:57)
ty bo ja najwidoczniej nie mam co robić i zacząłem się gównami najmować, czyli przegladaniem filmików na tamtej strone, ale czy ja dobrze rozumiem "mandaryna" to żona "wiśniewskiego" (tego z czerwonymi włosami)?!?
Ja1 (31-07-2006 21:16)
byla
Ja1 (31-07-2006 21:17)
obecnjie wisniewski ma dziecko z partnerka z zespolu
daro (31-07-2006 21:17)
to fajnie maja
daro (31-07-2006 21:18)
znaczy wyruchał ją tylko ale nie jest jego żoną? (ta z zespołu)
daro (31-07-2006 21:18)
ja pierdole, ze oni zarabiaja kase tylko za to ze sa debilami

Rozmowa z Darem tytułem wstępu do playlista o najbardziej obiecującym polskim zespole bez kontraktu, dla którego polska scena okazuje się na razie za ciasna, ale trwajmy mocni w wierze rodacy, a może coś się jeszcze urodzi zanim dojdzie do rozpadu. Widzę dwie przyczyny "dramatu" Much. Pierwszym jest oczywiście głuchota decydentów, pozwalająca dopasować ofertę do niewygórowanych potrzeb naszego społeczeństwa i owocująca jednocześnie dyskryminacją nielicznych talentów. Drugim inadekwatność stylistyczna, bo taki indie-pop z shoegaze'owymi inklinacjami nigdy nie miał w naszym kraju mocnej pozycji, właściwie nie miał żadnej pozycji – podobne grupy, z tego co mi wiadomo, nad Wisłą nie powstawały i jedynym momentem, gdy miałyby na serio szansę się przebić była pewnie druga połowa lat 90tych: "Brum", "Machina", alternatywa pukająca do Fryderyków, a nawet Opola.

"Najważniejszym Dniem" Muchy trafiły na ścieżkę, która powinna być szczególnie bliska sercom słuchaczy z wyjątkową sympatią wspominających amerykański niezal sprzed około dekady. Klimat studentów w natchnieniu napierdalających mocarne piosenki gdzieś po kątach – bez spinki i zadzierania nosa, ale z daniem do zrozumienia, że jeśli chodzi o muzyczny background to tak zupełnie z księżyca nie spadli. Bo to były dwie frakcje: frakcja luzaków, tworzących niechlujnie i mających wszystko w dupie poza imprą po najbliższym gigu oraz frakcja nerdów, robiących to samo co luzacy, tylko bardziej sophisticated (udowadnianie, że na zewnątrz zdarte dżinsy i trampki, a serio to oni MBV nocami słuchają). Nie mam wątpliwości: Muchy plasują się wśród nerdów – co prawda nonszalancja w głosie Michała Wiraszko wskazuje na mienie wszystkiego w dupie, ale samozwańczy producent, sprawujący realizacyjną pieczę nad utworem basista Piotr Maciejewski odwala naprawdę inspirującą robotę, serwując parę fajnych cymesów i dbając o bezpretensjonalnie melancholijny posmak całości, czyli sennie, za lekką mgiełką, lecz przy cudnej kompozycji pure-pop, perełce songwriterskiej pozostawiającej w niedosycie zaspokajanym dopiero po licznych repeatach.

I tak oto Poland dysponuje prawdopodobnie najlepszym songiem mundialowym. Kontekst futbolowy o tyle zabawny, że ma chyba decydujący wpływ na zerotreściowość tekstu i być może wartość muzyczną: czym byłby ten piłkarski hit bez spuentowania obracającego slowdive'owego riffu przewodniego mistrzowskimi klawiszami Maciejewskiego? (Co się dzieje gdy o "pozytywny przekaz" nie idzie, można się przekonać nie wyłączając odtwarzacza na stronie, gdzie udostępniony jest "Najważniejszy Dzień" – "Górny Taras" jakimś Curem już zalatuje, jakimś mrokiem.) A więc hurra, do boju Polacy. Przywieźcie nam medal.

Michał Zagroba    
1 sierpnia 2006
BIEŻĄCE
DeafheavenOrdinary Corrupt Human Love
Kamasi WashingtonHeaven And Earth