PLAYLIST

Małgola, No
"Medicine"

7.5

Krótka anegdota na początek. Niecały rok temu miałem przyjemność uczestniczyć w koncercie Małgoli we Wrocławiu. Publiczność co prawda była mniej niż skromna (10 osób?), ale ja lubię takie kameralne występy. W czasie bisów Małgola zapytała, jaki utwór ma zagrać, więc ja, zasmucony nieobecnością swojego ulubieńca w setliście, zaproponowałem "Under The Frozen Sun". Gwiazda wieczoru zaczęła tłumaczyć ze sceny, że nie ćwiczyła i na pewno się pomyli. Ale zagrała.

A "Medicine" pojawiło się jakby znienacka, w niepozornych dwóch minutach i w promieniach prażącego słońca wyłapując resztki wiosennego spleenu ("Did I have to smoke each spring...", pamiętam, pamiętajcie). I łatwo to zbagatelizować, ale szybko przypominam: w jej króciutkich utworach dzieje się harmonicznie więcej (sprawdzcie świetną recenzję Kuby) niż na całych piosenkowych płytach, którym Pitchfork zazwyczaj wystawia śliskie 8.3. Gdy na A/B niezbyt wesołe teksty intrygująco kontrastowały z warstwą muzyczną, lament w nowej piosence nie skrywa się za zasłoną słonecznych melodii, tylko otwarcie atakuje melancholią. To wszystko zaklęte w mrocznym, hipnagogicznym sophisti-synth-popie (!), muzycznym ekwiwalencie nietrzeźwego lub somnabulicznego tańca w zwolnionym tempie – czy to na opuszczonej plaży, czy w wesołym miasteczku o zmroku. I w innych rejestrach, w nowych szatach, w burym anturażu wypada równie doskonale. Dołóżmy do tego kryptocytat z "Between The Bars" Elliotta Smitha (swoją drogą nie tak daleko "Medicine" do bardziej minimalistycznych utworów z XO zasłużonego songwritrera) i jak zwykle świetny tekst. Słusznie mądrzejsi koledzy przywołują również Charlotte Hatherley, gdyż z naszą bohaterką wiąże ją chociażby uznanie dla Andy'ego Partridge'a, ale lubię, gdy ponosi mnie wyobraźnia, więc przed chwilą przez moją głowę przemknęła odważna myśl o kobiecej wersji Roberta Wyatta – o jego rozkosznie dezorientujących momentach, gdy nie wiadomo, w którym kierunku podąży linia melodyczna wokalu. Reasumując: związki bywają skomplikowane, powstają, kruszą się i rozpadają, lecz jedyny związek tutaj to treść i forma.

Ale na koniec powróćmy do krótkiej anegdoty. Rzeczywiście się pomyliła, a mnie momentalnie zrobiło się trochę głupio. Dlatego przepraszam i wystawiam zasłużone 7.5, bo słucham nieustannie i nie potrafię przestać.

Paweł Wycisło    
10 maja 2018
BIEŻĄCE
Kate NVдля FOR
Vinyl WilliamsOpal