PLAYLIST

Madvillain
"Papermill"

6.0

W 2004 Madvillain dokonali rzadkiej sztuki sprostowania cholernie wyśrubowanym oczekiwaniom, wydając dzieło tak skończone i perfekcyjne, że wydawało się, że wyczerpuje formułę tej współpracy (coś jak z Original Pirate Material cztery lata wcześniej, tyle że w nieco... innej skali). DOOM i Madlib zajęli się swoimi sprawami, oddając swoje kawałki do pocięcia Koushikowi i Four Tetowi. Remiks albumu przedstawiony w 2008 to raczej weekendowa praca dorywcza, którą tylko wyjątkowi ortodoksi brali na poważnie. Pomijając ten jeden epizod, to Madvillain rozpłynęli się na pół dekady. DOOM dłubał w Special Herbs i jakichś dziwnych pomysłach Danger Mouse'a, z rzadka wydając naprawdę dobre rzeczy. Madlib do roku bieżącego radził sobie lepiej, odpowiadając za Liberation Taliba i za Beat Konducta. Jednak jego, ocierające się o problemy neurologiczne, założenie wydania dwunastu albumów z cyklu Medicine Show w ciągu 2010 roku (John Frusciante miał chyba taki pomysł kilka lat temu, ale ograniczył się do połowy tej liczby) budziło wątpliwości, czy po drodze uda się wcisnąć cokolwiek innego.

Wątpliwości są nadal, ale chwilowo przesłonił je entuzjazm związany z "Papermill". Psychoza, jaka zapanowała w blogosferze po 26 maja świadczy o tym, że zapotrzebowanie na Madvillain nadal jest ogromne i ich drugi album też może wślizgnąć się do dwusetki Billboardu. Ten, powiedzmy, informacyjny playlist po części też jest efektem tej psychozy. Po odsianiu wspomnień, sylwetek i rankingów, pozostaje nam jedynie sto sekund muzyki, która – wyrwana zapewne z większej, przemyślanej całości – sprawdza się umiarkowanie. DOOM oczywiście rzuca punchline'ami, które podobają się nawet wyrwane z kontekstu, ale wkład Madliba to raptem wyszukanie jakiegoś nośnego kawałka i lekkie przycięcie. Jedno obok drugiego sobie płynie, reprezentując poziom szóstkowy. Ale nie ma się co rozczarowywać. To jest Madvillain. MADVILLAIN, DO CHUJA! ZNISZCZĄ ŚWIAT! Pytanie tylko kiedy.

posłuchaj »

Filip Kekusz    
31 maja 2010
BIEŻĄCE
SpiritualizedAnd Nothing Hurt
NonameRoom 25