PLAYLIST

Mac DeMarco
"This Old Dog" / "My Old Man"

7.0  /  7.5

Od jakiegoś czasu palę ruskie "zeberki", ale zdarza mi się też wracać do początków mojego tytoniowego nałogu, czyli czerwonych "wiceroji" setek, które chyba nie cieszą się zbyt dużą popularnością w Polsce, bo do tej pory jeszcze nie trafiłem na paczkę z drastycznymi zdjęciami ostrzegającymi przed tym, że palenie niesie za sobą wiele chorób, a przecież mamy już luty. Tak samo sporadycznie w różnych okolicznościach przypominam sobie o piosenkach 26-latka idealnie odzwierciedlającego określenie bycia "cool". Zawsze jestem z tego zadowolony, bo jeżeli jakikolwiek twór Maca DeMarco można było porównać do kaszany, to tylko do takiej dobrej, w duchu masarskiego DIY, którą przywiózł nam jakiś wujek ze wsi. Nie miał słabych strzałów, ale faktem jest, że opisując jego kolejne muzyczne poczynania, zawsze można kalkować epitety, bo Mac od początku nie stara się wprowadzić jakiejkolwiek rewolucji. No i nie mam z tym żadnego problemu. Fajnie wiedzieć, że dziś kiedy niezalowi wykonawcy prześcigają się w siłowaniu o pseudo-innowacyjność, a coraz trudniej być pionierem, jest zawsze jeden Kanadyjczyk, który siedzi w swoim domowym studiu i gdzieś między filiżankami kawy, a kolejnymi papierosami nagrywa piosenki – po prostu piosenki. W maju na pewno sprawdzę jego nowy album, bo chociaż nie miałem żadnej styczności z Makiem DeMarco na żywo, czuję z nim pewną koleżeńską więź. Chyba każdy z nas ma bliższych lub dalszych ziomków w jakimś zespole i nawet jeśli nie grają oni szczególnie wybitnej muzyki, zapominamy wtedy o skali Porcys, o ocenach na RYMie i zawsze przychodzimy na ich koncerty, cieszymy się każdym nowym nagraniem, bo nie idziemy na jakichś typków z Ameryki, którzy personalnie niewiele dla nas znaczą, tylko na tych konkretnych kolegów ze szkolnej ławki.

Nie trzeba jednak szczególnie usprawiedliwiać naszego zainteresowania tymi dwoma nowymi singlami, bo sypialniane "This Old Dog" oraz "My Old Man" jak najbardziej urzekają – sennym klimatem z jak zwykle wyluzowanym głosem Maca. Nowa płyta będzie dotychczas najbardziej akustycznym zbiorem utworów – tylko w jednym pojawi się gitara elektryczna. Jest to ściśle związane z okresem, kiedy artysta przeprowadzał się do Los Angeles i nie miał zbyt wiele czasu na szczodre aranżowanie. Jestem ciekaw jak całościowo wypadnie w tak intymnej odsłonie i nawet trochę się martwię o końcowy efekt, bo zawsze lubiłem u niego te gitarowe wycinanki jak u wczesnego Johny’ego Marra, The Feelies, czy nawet Georga Harrisona z pierwszej solowej płyty, ale z drugiej strony wciąż mu ufam, bo jeszcze raz podkreślam: oba single są naprawdę znakomite. Czuć w nich ducha i wrażliwość Jima O’Rourke'a, tylko że takiego slackerskiego, utytłanego pizzą. Faworytem jest tytułowe "My Old Man", którego teledysk mimowolnie przypomina mi o pewnej historii przytoczonej przez jedną z barwniejszych postaci polskiej polityki , ale obok drugiego nagrania też nie przechodzę obojętnie. Jeszcze nie wiem czy Mac DeMarco zdobędzie w maju mistrzowski pierścień, ale jestem pewien, że mimo tematu starości w nowych piosenkach, ten człowiek nigdy nie zdziadzieje/zezgredzieje.

Artur Kasprzycki    
9 lutego 2017
BIEŻĄCE
Aneta Sablik"Ulalala"
Leh"Łabędź"