PLAYLIST

Lupe Fiasco
"Kick Push"

9.0

Lupe pierwszy raz zaistniał w świadomości szerszego grona słuchaczy dzięki udziałowi w "Touch The Sky" Kanye'ego. Jako że wcześniej przemysł muzyczny raczej mu nie sprzyjał, to właśnie ten występ należy uznać za przełomowy moment w jego karierze. Następnie pojawiło się "Kick Push" i nagle okazało się, że każdy fan dobrego hip hopu z niecierpliwością czeka na pełny albumu młodego rapera. Niestety w międzyczasie krążek wyciekł do netu, co okazało się kolejnym kopniakiem dla samego Lupe'a, zmuszając go tym samym do przesunięcia daty premiery swego długo oczekiwanego debiutu...

Wróćmy jednak do "Kick Push". Lupe funduje nam pierwszorzędny storytelling, prostą historyjkę o skate'ach i ich miłości do jazdy na desce. Nie nadyma się, nie próbuje również zakomunikować swojej wyższości. Zamiast tak powszechnego obecnie pozerstwa, otrzymujemy niesłychanie naturalną i uroczą w swej odmienności opowiastkę, która jakby stara się przypomnieć o ideałach prawdziwych hip hopowca. I jakkolwiek tandetnie może to brzmieć, to jestem skłonny uznać że singiel ten jest w stanie przekonać i spodobać się nawet największym nie-fanom gatunku.

Zapodanie utworu świeżemu słuchaczowi od razu przywołuje pytanie "A z którego to roku?". Nie powinno to nikogo dziwić, gdyż podkład faktycznie brzmi zupełnie jak gdyby powstał dobre naście lat temu. Nic tu z nowoczesności, głębokich basów, produkcyjnych wygibasów i tysięcy studyjnych smaczków. Podkład jest do bólu nieskomplikowany, lecz jednocześnie nic mu nie brakuje. Za prostotą kryje się tutaj wręcz coś na kształt przebojowości. Konstrukcja refrenu oraz sposób w jaki Lupe wydobywa z siebie tytułową frazę, sprawiają że mamy do czynienia z hip hopowym hiciorem, którym nawet MTV nie pogardzi. Kto wie, może taki powrót do korzeni nie byłby wcale najgorszy?

Łukasz Halicki    
22 sierpnia 2006
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019