PLAYLIST

Louis Cole
"Weird Part Of The Night"

7.5

Louis Cole to "songwriter na miarę naszych czasów". Korzysta z patentów dobrze znanych z muzyki fusion, sophisti–popu, disco czy funku (linie basu!). Mimo to, nie ma wątpliwości, że jest to muzyka, którą ciężko byłoby wyobrazić sobie w poprzedniej dekadzie. Wciąż jednak napotykam na głosy malknotentów, którzy narzekają, że nie ma w tym nic odkrywczego, że struktura większości utworów Cole'a mogłaby pojawić się na dowolnej płycie fusion z lat 80-tych. "Macie słuszność, wszyscy właściwie macie słuszność, z tym, że oczywiście wynika ona z niewiedzy". Kategoria "innowacyjności" w przypadku Cole'a opiera się tutaj nie na wymyślaniu jakichś "progresji, których jeszcze w popie nie było" czy hooków, które stają się hymnami pokroju "Let It Be" – to nie te czasy, nie ta sztuka. Pop–modernizm jest znaczony poprzez produkcję, tempo, "efekty specjalne" i specyficzną internetową otoczkę "dzieci sieci". Tempo bywa zawrotne, "efekty specjalne"/przeszkadzajki rozproszone – nikt (może oprócz Westa) tak dobrze za pośrednictwem muzyki nie oddaje zeitgeistu i nie wyznacza nowych możliwości.

Najnowszy singiel "Weird Part Of The Night", udanie reprodukuje metodę znaną z wcześniejszych utworów Knower. Równie dobrze mógłby pojawić się na płycie Life. Skacząca linia basu, giętki syntezatorowy lead, maksymalistyczna produkcja – niby wszystko to dobrze znamy. Cole jednak, jako jeden z najlepszych songwriterów obecnej dekady, ma w rękawie nieskończoną ilość kombinacji harmonicznych, progresji i hooków, dzięki którym najprostszy funkowy groove nabiera rumieńców. Zwrotka usypia czujność – wydaje się, że Cole potraktuje nas ciekawym, ale tylko szkieletem. Na szczęście chwilę później wkracza arpeggio w pre–chorusie, które rozkłada bogactwo harmoniczne na czynniki pierwsze i prowadzi prosto do hooka na wersie: "In the weird part of the night, yeah". To jednak bridge na 3:07 skrada cały show – wstępująca progresja zostaje po kilkudziesięciu sekundach dopełniona smykami rodem z post-disco i wtedy wiem, że nie tylko "znowu mu wyszło" – wtedy słyszę, że ktoś nie tylko ślepo przesuwa granice możliwości w popie, ale i dba o to by muzyka wciąż wwiercała się w pamięć.

Jakub Bugdol    
29 sierpnia 2016
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019