PLAYLIST

Lil B feat. Elliott Smith
"The Worlds Ending"

0.0

Jaki był stosunek Notoriousa B.I.G. do Elliotta Smitha? Ci dwaj herosi mniej-więcej pokrywający się w czasie raczej nie mieli szans na spotkanie. Biggie mógłby skwitować Smitha najwyżej obleśnym śmiechem – wielki, opasły murzyn gotowy na śmierć, wątłego, wrażliwego białasa nigdy nie gotowego na życie. Cytując, stosunek Notoriousa do Smitha mógłby być najwyżej analny, a i to wątpliwe, bo Smith nie miał aparycji grubej ryby, więc po co zaprzątać sobie głowę?

W dzisiejszym odcinku Playlistu przychodzę jednak w sukurs osobom stawiającym sobie podobne pytania za pomocą prezentacji multimedialnej: chodzi o Lil B – czarnucha z amerykańskich slumsów o prezencji cygana ze slumsów gdzieś z północnej Polski, który jako patrona rozpaczliwej modlitwy wymierzonej w pustkę świata i rozpacz egzystencji obrał właśnie Elliotta Smitha – tu nadam sprawie jeszcze większego smaku – wykonującego na żywo "Angeles".

Tak więc góra z górą nie zejdzie się, ale tacy jak Lil B potrafią zrobić podkop. A jednak o co chodzi? – tego wam nie powiem. Reakcje są skrajne. Na ścianach mieszkań, które doświadczyły "The Worlds Ending" w swoich głośnikach pojawiają się nieudolne graffiti w kształcie sponsorujących literek WTF. Jedni nie mogą opanować perwersyjnego śmiechu. Inni zażenowania spowodowanego tym, że, jak wiadomo, nie wypada śmiać się z niepełnosprawnych, a do tego jeszcze zdesperowanych niedoszłych samobójców, którym udaje się załatwić broń do klipu. Żaden Lech Roch Pawlak tego nie potrafił.

Dodam na koniec dla przyzwoitości, że dorobek Lil B jest sporo obszerniejszy niż "The Worlds Ending" i według niektórych warto się artyście przyjrzeć, bo niejednokrotnie może sprawić to radość. Konwencja samobójcza nie jest zresztą jedyną jakiej artysta próbuje. Żyje więc pełnią życia, jak się wydaje. Jeśli jednak chodzi o mnie – znalazłem już osobisty masterpiece rapera, który oj zapadł mi w pamięć aktorstwem oraz tym kapitalnym "doborem sampla".

Radek Pulkowski    
23 grudnia 2010
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019