PLAYLIST

Lesser Birds Of Paradise
"Naomi, Are You Lonely?"

5.5

Wśród płyt do przesłuchania przez długi czas leżał, dorzucony mi gratis do zamówienia, Contraphonic 2004 Release Sampler, Lookin' Good, Soundin' Good. Ot, składanka jakiejś nieznanej amerykańskiej niezależnej wytwórni, nie kusiło zbyt specjalnie, przesłuchałem pobieżnie może raz czy dwa i odłożyłem, przecież tyle innych, lepszych płyt czeka w kolejce. Jednak w końcu musiał nadejść ten moment, gdy zabiorę się za ten krążek i wreszcie zapoznam się dokładniej z jego zawartością. Ta, ogólnie rzecz biorąc dosyć przeciętna, czego zresztą można było się spodziewać, niemniej zdarzają się momenty godne chociażby kilkunastokrotnego przesłuchania z mojej strony.

Utwór "Naomi, Are You Lonely?", pochodzącej z Chicago, kapeli The Lesser Birds Of Paradise, jest najlepszym (w zasadzie to lepiej pasuje tutaj określenie "najprzyjemniejszym") fragmentem tej komplikacji. Trzeba przyznać, że nieco wybija się ponad przeciętność reszty materiału i prezentuje całkiem przyzwoity potencjał kompozycyjny. Dostajemy lekki, nieco rozmarzony, popowy kawałek z gatunku tych miłych dla ucha i nie drażniących swą obecnością w odtwarzaczu. Nie jest źle, choć na pewno mogłoby być lepiej.

Zaczyna się od przytłumionych dźwięków talerzy oraz subtelnych dźwięków gitary wygrywających melodię, na której to utwór jest oparty. Po nieco ponad minucie wchodzi głos wokalisty, który co prawda do szczególnie wyróżniających się nie należy, aczkolwiek nie przeszkadza, ładnie współgra z warstwą muzyczną, można nawet powiedzieć, że swoją monotonią i delikatnością buduje nastrój. Zresztą, melancholijną atmosferę udaje mu się kreować bardziej za pomocą słów, niż barwą swego głosu: ''A man in your room, is not a boyfriend or a groom / He's a ghost of myself / Like the foto on the shelf / Just above your bed''. Kolejne wersy urzekają swoją naturalnością oraz prostotą. Na wysokości refrenu robi się nieco głośniej i dynamiczniej, mimo to senny i zwiewny klimat utworu nie zostaje zaburzony, wszystko jest nadal w należytym porządku, nie zostajemy wybici z tego sennego rytmu. Ciepła i pogodna tonacja, przy jednoczesnej, łatwej do wyczucia autentyczności, sprawiają, że utwór nie wywołuje mimowolnej odrazy, lecz przykuwa uwagę na dłużej niż jedno czy dwa przesłuchania. Słucha się po prostu miło, szkoda jedynie, że reszty płyty już mniej.

Łukasz Halicki    
8 marca 2005
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019