PLAYLIST

Les Sins
"Grind" / "Prelims"

8.0  /  7.0

Sufjan Stevens opowiadał kiedyś w wywiadzie, że on to sobie strasznie lubi potańczyć gdzieś w klubie. Cieszył się, że może randomowo powymachiwać rękoma i nogami, i wcale nie chodzi o to, żeby było ładnie. Parę sezonów temu swoje taneczne oblicze objawił także nasz serdeczny przyjaciel Chazwick Bundick w swoim solowym projekcie Les Sins. Kto wie, może i w nim czasem budzi się król parkietów? Może nawet, uuuu, zdejmuje na chwilę okulary, a wtedy rzucają się na nie chytrzy hipsterzy?

To pozostanie w sferze fantazji, a że wolimy fakty, to skupimy się na jego ostatnich dance’owych produkcjach spod znaku londyńskiego labelu Jiaolong, wydanych na świat 18. marca. Myślę, że "Grind" i "Prelims" to godni następcy babci "Liny" i wszystkiego, co po drodze, że robi się coraz ciekawiej.

W kwestii recepcji "Grind" – komentarz na Soundcloudzie prawdę ci powie. Podobno singiel jest" "superświeży", "wygładzony", "ekscytujący", "rytmiczny że o mój boże" i "funky jak sam szatan". Ktoś miał orgazm, komu innemu zrobiło się nostalgicznie, jeszcze komuś zemdlał pies. Jak dla mnie Francja elegancja beatu, retro wokal, dyskotekowe klawisze, kauczukowy bas, te wszystkie kawiarniane podśmiechujki i chrząknięcia w tle – tworzą zestaw obłędnie pełnowartościowy.

Drugi z kawałków prawdopodobnie więcej zamieszania robi w głowach niż na parkietach. Podczas tej podróży odczuwam dreszczyk niepokoju i przypomina mi się pytanie: "Is this trip really necessary?" z Voyage 34 . "Prelims" to jakaś odkrywkowa kopalnia dźwiękowych powierzchni, nienażarta czarna dziura, której odbija się dubstepem, kolęda dla nieobecnych, echo miasta, halucynacja i epifania, lot trzmiela i efekt motyla.



Monika Riegel    
29 marca 2013
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019