PLAYLIST

Kurt Nilsen
"She's So High"

1.0

Ten hydraulik z Norwegii wygrał program o nazwie "World Idol", a więc z tego co rozumiem międzynarodowy konkurs zbierający zwycięzców krajowych edycji "Idola". Tak, wygrał właśnie ten kolo którego widzicie powyżej. Ok, gość zarzeka się, że nie jest przystojny. Nie wiem, nie wiem. Potem pani dziennikarka pyta się w wywiadzie czy to aby nie kokieteria. A Kurt na to że tego, że nie powiemy. Że żadna kokieteria, tylko on naprawdę się za piękność nie uważa. Bo on tu przyszedł grać piosenki, a nie pozować do zdjęć! Nie wiem. Generalnie raz na jakiś czas nawiedza mnie specyficzna bulwersacja tym, że świat podobne rzeczy w ogóle toleruje, nie wspominając już o niezmierzonym zasięgu popularności i medialnym powodzeniu teleturniejów "wyłaniających" "artystów" na podstawie "zdolności" "wokalnych" i "charyzmy". Zwykle dzieje się na tak znienacka, gdy nocą zbieram się do napisania paru słów komentarza odnośnie bieżących zjawisk popkulturowych, he.

Ale najwidoczniej tego typu tortury są nam wszystkim potrzebne. Widziałem jak pozytywny odzew miał Playlist Jędrzeja o Chylińskiej. Tak, ten Playlist był zajebisty. Sam śmiałem się zanim jeszcze trafił na stronę. Aczkolwiek znamienne, że był to artykuł negatywny. To daje do myślenia. I inspiruje do sporadycznego sięgania po utwory badziewnych wykonawców w celu efektownego ich skompromitowania. Niefortunnie, choć zarezerwowałem sobie gogusia Kurta już tygodnie temu, ciężko sklecić tu coś ponad pobieżne szyderstwo. Stąd będę się już żegnał. Bo ten przebój, wiedziony gładkim, pedalskim wokalem przywołującym na myśl Joakima Berga z Kent, najeżony lirykami żyrafich lotów ("She's so high / Like Cleopatra / Joan of Arc" idzie refren) i otulony w miałką, sacharynową aranżację nadaje się tylko do wyłączenia. A ponadto tytuł odsyła do openera Leisure i jeśli ktoś szuka fajowych kawałków o tym, że "kocha ją, wiesz", to raczej niech tam szuka. Dobranoc?

Borys Dejnarowicz    
25 marca 2004
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019