PLAYLIST

Kukiz I Piersi
"Virus_sLd" / "Nie Gniewaj Się Janek"

0.5

Paweł Kukiz, niegdyś frontman Aya RL, a w latach 90-tych najbardziej medialna postać sceny kabaret-rockowej, skompromitował się ostatnio uczestnicząc w jednej z najżałośniejszych (po singlach i koncertach wnoszę) dream-teamowych efemeryd rodzimej sceny. Od strony "kompozycyjnej" przedsięwzięciem zaopiekował się nieśmiertelny Jan Borysewicz z nieśmiertelnego Lady Pank. Krzyżując swoje muzyczne penisy, jak to mawia Tymon, dwaj artyści zdołali spłodzić zasługujący na ocenę minusową hymn "Bo Tutaj Jest Jak Jest (Po Prostu)". *Melodia* tego dziełka prześladowała część polskiego społeczeństwa, której słoń na razie nie nadepnął na ucho, w radiu, na mieście także, czy w telewizji, przy okazji transmisji godnych Ich Troje biesiado-podobnych występów live dla wiejskich bab na widowni i kur domowych przed odbiornikami. Ale jeśli cofnąć się myślami trochę wstecz, okazałoby się, że początkiem końca Pawła Kukiza nawet w charakterze folkloru na scenie, nie była wcale artystycznie niefortunna (dla obu stron zresztą) kolaboracja z gitarzystą Lady Pank, lecz pierwsza oznaka egotyzmu kilka lat temu, kiedy Kukiz nagrywając swoje The Wall, czyli koncept album Raj Na Ziemi, poczuł się Watersem, sygnując wydawnictwo Kukiz I Piersi zamiast Piersi (notabene nawet Roger nigdy się do tego nie posunął). A przecież nie było się czym chwalić – Raj Na Ziemi to najtragiczniejszy i najmniej zabawny fragment twórczości tego, bądź co bądź zasłużonego dla piętnowania kultury pijaństwa, disco-polo i ultraprawicowej mentalności, bandu. Tak, gorszy niż adaptacje ludowych i alkoholowych przyśpiewek na punkopolową modłę, znane z początków działalności. Znacznie ustępujący eklektycznemu (hi hi) poprzednikowi Powrót Do Raju; skupiający się niemal wyłącznie na parodiowaniu obyczajowości naszej wsi, w mało zabawny sposób warto dodać. Na wysokości Pieśni Ojczyźnianych odpadłem.

Efektem porażki (a może różnic artystycznych?) było rozstanie charyzmatycznego lidera z długoletnią gwardią przyboczną. A przecież to znakomici instrumentaliści byli, te wszystkie Jeziora, Wiercigrochy. Teraz Kukiz znowu próbuje coś tam dłubać w innym składzie, ale z dość miernym rezultatem widać. "Nie Gniewaj Się Janek" nabija się z pozerów hiphopolowców – gównianości rapu dla twardzieli, obowiązkowych smyków w podkładzie, prostackich refleksji nad szarą rzeczywistością (zważywszy, że tekst wplata "infamous lyrics" borysowiczowego szlagieru, można by to potraktować jako przejaw autoironii) oraz złodziejskie skłonności. Nie no spoko, śmieszne (by było, gdyby nie to, że wykorzystuje loop melodii "Bo Tutaj Jest Jak Jest").

Jednak Kukizowi zachciało się też nagrać protest-song: uliczny, ortodoksyjny punk, muzycznie zamierzone chamskie, nachalne >zero<, tradycyjnie kamuflujące pod przykrywką "żartu" nieumiejętność napisania dobrego utworu. Tekstowo chyba podobnie – bezpardonowy, brutalny i mało wyrafinowany atak na klasę polityczną: "Jak ja was kurwy nienawidzę / I jak ja wami kurwy gardzę / Jak ja się za was kurwy wstydzę / Gdy za granicę czasem zajrzę / Jak ja was kurwy nienawidzę / Jak bym do was z kałacha bił". To jest poziom jakiegoś wczesnego Smaru SW koncertowego. Średnio zabawne, nie no prawie w ogóle praktycznie. Po co ta podnieta? Że politycy są skorumpowani to ja wiedziałem. A że SLD? Taak, my już znamy tę pańską piosenkę. Udział w kampanii AWS, promocja Mańka. Spoko, każdy orze tak jak może, bo tutaj jest jak jest po prostu i nie ma się za bardzo czym ekscytować.

Michał Zagroba    
17 grudnia 2004
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019