PLAYLIST

Krystal Klear
"Anteater"

8.0

Przyszłość chyba rzeczywiście wreszcie jest teraz. Hudson Mohawke, który spokojnie może być jednym z jej ambasadorów, wskazuje na Krystal Klear jako na jedną ze swoich najciekawszych zajawek. Gość, który twierdzi, że mieszka w Belize, w co właściwie fajnie wierzyć, inspiruje się przykurzonym new jack swingiem, starym r&b i housem, co udowadnia tym niesamowitym miksem, ale jego własne produkcje nie gubią się w naśladownictwie. "Anteater", który jest najbardziej singlowy, ale też dowolny inny utwór, to dobitny przykład jak galaktyczne zwiady pobudzają do produkcyjnej kreatywności, dbałości o detale i kompozycyjnej wirtuozerii. Rzucam taką hipotezę, że "Sensual Seduction" poniekąd antycypowało takie kosmiczne brzmienie, zainspirowane złotą erą syntezatorów, ale nastawione zupełnie nie na retro modę, a na osiągnięcie niebywale przestrzennych, czystych, uderzających odhumanizowanym pięknem, całkowicie innowacyjnych efektów. Inna sprawa: jeśli chillwave denerwuje kogoś przez swoje sformalizowanie, wpisaną w specyfikę gatunku sentymentalność, czy inne zagrania dokonywane z premedytacją lub zwyczajnie twierdzi, że to nie kompozycja stoi tam na pierwszym miejscu, to niech spróbuje z Krystal Klear. Słucham tego w podobny sposób jak choćby Kaleidoscopic, czyli moje doznania wynikają z przyjemności, jaką przynosi mi dość bierny odbiór estetyczny. Nie gonię za rozwojem kompozycji, nie zwracam uwagi na zapętlanie jako zabieg, nie rozkładam tej muzyki na czynniki pierwsze. I nie mam tu na myśli pokrzykiwania "zajmijmy się muzyką", bo niech każdy zajmie się, czym chce. Ja zwyczajnie mam wrażenie przesiąknięcia muzyką, tak jakby to ona zajmowała się mną, jakkolwiek to brzmi. Nie ma co pytać, czy mi się podoba taki sposób przeżywania sztuki lub czegokolwiek.

posłuchaj »

Kamil Babacz    
19 marca 2010
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019