PLAYLIST

Kobiety
"Doktor Radek (live)"

9.0

Do tej pory wkład zespołu Kobiety w bieg historii polskiego niezal był wystarczająco znaczny by nazwać formację zjawiskiem: mało kto u nas potrafi poszczycić się nie tylko debiutem o statusie aksjomatycznej klasyki, ale i solidnym sofomorem, zachowującym wszelkie swoiste elementy własnego stylu, dodatkowo okraszonym definitywną w repertuarze artysty, jedną z najpiękniejszych piosenek ostatnich lat. Lecz jeśli testowane obecnie koncertowo fragmenty świeżego materiału wskazywałyby jakiekolwiek drogi dalszego rozwoju grupy, dla niej odjazdy być może się dopiero zaczynają. Przy wyczuciu niuansów znanym z dotychczasowych nagrań, wizja kapitalnej przyszłości Kobiet wydaje się wcale realna.

Z wielu momentów świetnego (mimo karygodnego pominięcia "Pozwól Sobie" w setliście, ku rozpaczy fanatyków tego kawałka) niedawnego warszawskiego występu kapeli – pośród nich choćby diametralnie przebudowanej wersji "Nad Antenami" – największe wrażenie robiły dwa premierowe utwory: "Supersam" i "Doktor Radek". Gdzie ten pierwszy jawił się otwartym jeszcze szkicem o sporym potencjale i już mistrzowskich lirykach ("Olewam tramwaje, taksiarzy / Stawiam na sport"), drugi, w warstwie tekstowej eksploatujący wątki post-socjologiczne ("Precz z miłością! / Precz z miłością! / To tylko reakcje fizyczno-chemiczne"), dosłownie miażdżył precyzyjną, kilkuminutową konstrukcją.

Kompozycja zazębiała się na marszowym, ociężałym bicie Pawłowskiego i nowej basistki Neli Gzowskiej, natomiast na topie ekscytowała repetycja rozkosznie septymowych akordów Nawrockiego oraz zwłaszcza klu programu, żrący hook syntezatora obsługiwanego przez Nowickiego. Dotąd w dorobku Kobiet próżno było szukać klawiszy brzmiących surowo i zgrzytliwie niczym Splinter Mini-Moog ręki Eno z Low i ta sensacja sprawiła, że zwięzła partia, skontrastowana ze skandowaniem wyżej wspomnianych wersów, zahaczyła przez chwilę o podobnie zaaranżowane "Bury Me With It" Modest Mouse. Inaczej ujmując, wkrada się metafizyka. Zwiastun czystego geniuszu, i, przepraszam, muszę powiedzieć "po raz kolejny".

Borys Dejnarowicz    
14 marca 2005
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019