PLAYLIST

Keyshia Cole
"She"

7.0

Dyskusję na temat trzeciego singla z nadchodzącej płyty Point of No Return zdominowała oczywiście warstwa tekstowa – w końcu komu w 2014 chce się jeszcze pisać o muzyce? Wiadomo, że Keyshia zmaga się z następstwami rozstania ze swoim mężem, ale zastanawianie się nad tym, co konkretnie ma na myśli, śpiewając takie linijki jak: ”Down to try something different / Lips and legs, soft skin so feminine / Curves like me, covered in my cherry scent” – pozostawię osobom zainteresowanym jej życiem prywatnym.

Dla mnie istotniejsze jest to, że ”She” jest, jak na razie, najlepszą z jej tegorocznych piosenek. Produkcją zajął się DJ Mustard, który staje się coraz ważniejszą postacią w świecie R&B i hip–hopu. Ostatnie dokonania 24-latka prezentują dość nierówny poziom, ale tak dobrymi kawałkami jak np. ”2 On” pokazał, że warto mieć go na oku (skoro już o tym singlu wspomniałem, to polecam przy okazji remix DJ'a Q – niby nic zaskakującego, bo ma w sobie wszystkie elementy, do których przyzwyczaił nas angielski producent, ale trudno rozpatrywać to jako wadę – jako że pocięte wokale i inne uk-garage’owe patenty pasują tu znakomicie). ”She” różni się jednak zarówno od opisanego w poprzednim zdaniu numeru, jak i ostatniego singla pani Cole, czyli ”Next Time (Won't Give My Heart Away)”. Mamy do czynienia ze zdecydowanie mniej oszczędnym podkładem, co najlepiej słychać w refrenie, gdzie spiętrzone synthy pomagają wokalistce stworzyć odpowiednie napięcie, potrzebne piosence o wspomnianej we wstępie tematyce. 


Wyraźnie zaobserwować możemy też rozwój Dijona McFarlane'a, i gdyby nie charakterystyczne ”Mustard on the beat, ho!”, pojawiające się po półminutowym wstępie, można by pomyśleć, że za produkcję odpowiedzialny był jednak ktoś inny. Cieszyć może to, że zwrot w kierunku bogatych, nasyconych nowoczesnymi brzmieniami bitów, wydaje się właściwy, a ”She” jest udanym kawałkiem i z przyjemnością można go słuchać w oczekiwaniu na album – który powinien ukazać się jeszcze w tym roku. Nie będzie to pewnie nic nadzwyczajnego, ale jeśli reszta tracków zachowa poziom recenzowanego tutaj singla, to na pewno nie będę narzekał.

Piotr Ejsmont    
15 września 2014
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019