PLAYLIST

Kendrick Lamar
"The Heart Part 4"

8.0

Wizja przyszłości nie napawa optymizmem. Międzynarodowy ład chwieje się w posadach, roztaczając nad globem ponure widmo niewyobrażalnego w skutkach, politycznego trzęsienia ziemi. Jak świat długi i szeroki, nieśmiało uaktywniają się kolejne wyścigi zbrojeń racjonalizowane falą paranoicznej niepewności, nieufności, a nawet otwartej nienawiści, której przerażających w swojej groteskowości przykładów-symboli w typie nawołującego do rasowych podziałów, buddyjskiego guru z Birmy, można mnożyć. Wpływowe media, miast przedstawiać rzeczywistość taką, jaka jest, kreują ją według własnych reguł, pozostawiając odbiorców zagubionych, oszukanych i coraz bardziej radykalnych. Społeczeństwa, rozczarowane globalizacją i zmęczone spłacaniem elitarystycznych rachunków, rzucają się w objęcia wątpliwych autorytetów, zbijających kapitał przez żerowanie na najbardziej pierwotnych ludzkich instynktach. Jakby tego było mało, notuje się drastyczny wzrost klasowych nierówności, pozostawiający przeciętnego przedstawiciela erodującej klasy średniej zaskoczonego likwidacją Reserved w ulubionej galerii handlowej, a jego biedniejszego kolegę ze szkolnej ławki zastanawiającego się, czy jakiś bezimienny robot nie podważy niebawem wartości, jakie ceni w nim pracodawca.

Świat oszalał.

"The Heart Part 4" niepokoi. W tej sterylnej, rozfragmentaryzowanej, prog-rapowej mini-suicie, formalnie obrywa się kilku powszechnie znanym delikwentom, gdzieś w głębi jednak KDot – świadomie czy nie – uderza w struny nośnych, socjologicznych neuroz na miarę czasów. I jak przystało na "the greatest rapper alive", zajmuje miejsce przy mównicy. To niby klisza, że Kendrick, że zaangażowanie, ale będąc całkowicie uczciwym – czy to nie jest JAKBY oczywiste? Mówimy w końcu o kolesiu, na słowa którego czekają miliony – ba, który na nowo rozpętał dyskusje o roli słów we współczesnym rapie; mówimy o figurze, która już dziś wymieniana jest jednym tchem z samą wierchuszką legend gatunku i nikt nawet nie próbuje tego negować. "The Heart Part 4" nie odbiega tu zbytnio od schematu: KDot nie dość, że pomimo asymetrycznie porozrzucanych akcentów kompozycji choćby przez sekundę nie traci technicznej nienaganności, to jeszcze rapuje z żarliwością nie mniejszą, niż robił to w genialnym "King Kunta". Świat oszalał, a Kendrick bierze to na warsztat: pewnie przesadzam, ale nic nie poradzę na to, że szkielet tego utworu – zmieniający się, lecz cały czas niepokojący i na swój anemiczny sposób koszmarny – brzmi jak brutalne rozrywanie naszych masowych przyzwyczajeń, a podniosła nawijka tylko potęguje ten efekt. Świat oszalał, ale wciąż mamy jeszcze szansę; Godspeed You, Kendrick Lamar.

Wojciech Chełmecki    
30 marca 2017
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019