PLAYLIST

Katy B
"Katy On A Mission"

7.0

AG: Mój chłopak ma zniedołężniałego owczarka Bengę, poczciwe, kuśtykające stworzenie, które, jak głosi legenda, przydreptało kiedyś na imprezie do jego zgonującego kolegi i zaskomlało "tu-tu-tu-tu-tu-tu tuuu uuuu uuuu uuuu" (motyw z "Night"). Benga właściwy, mój niby rówieśnik, też zaczyna już wyglądać na seniora rodu, ale podszywanie się pod Milesa Davisa cieszy oczy w każdych warunkach. Chociaż wizerunek szlachetny, muzycznie Benga nie miał udanego sezonu – nowy materiał to głównie inspiracje baltimorską sieką (jak to mówią: "w czas"), oraz zrzyny z Distance. Użyczenie kawałka "Man On A Mission" pannicy o rudych włosach i czarnym sercu do śpiewania, musiało być najbardziej trafionym z jego wakacyjnych planów. Absurdalność tego połączenia: bit zbierający standardowe youtube dubstep comments ("disgusting!", "pure filth!") oraz młódka o twarzy Kai Paschalskiej i głosie Indii. Skream w teledysku przerzuca płyty. Z początku nie bardzo wiadomo co myśleć, ale wtem subwoofery robią "bum!" i już wiem, że oddam się każdemu, kto poczęstuje mnie szlugiem.

WS: A ja z kolei mam kota Bońka, który gdy tylko słyszy ten numer to ucieka z pokoju. No cóż, jaki kot taki wlaścieł, choć z drugiej strony mój rudy pupil mógłby okazać więcej serca Kai z Wysp, bo panna ładnie zapodaje pod ten cepowaty bit.

FK: Ola powiedziała wszystko o "Katy On A Mission", zarówno jeśli chodzi o faktografię, jak i skojarzenia, włącznie z nieodzownym "tu-tu-tu-tu-tu-tu-tu tuuu uuuu uuuu uuuu uuuu" (które zresztą wytuta Ci każdy, choćby niedzielny, słuchacz Radia Kampus w odpowiedzi na hasło "Benga" – "Night" leciało tam częściej niż Vavamuffin chyba). Dodam od siebie tyle, że jeśli myślisz o tym refrenie, to jest naprawdę straszliwie gówniany, ale oderwać się nie sposób. Ale Wy pewnie nadal liczycie na palcach, które z nas umieściło właściwą liczbę "uuuu" i "tu".

KFB: Rudą pannę Brien znają z imprezowych baunsów brytyjskie dzieciaki, więc to, że tak dobrze odnalazła się na podkładzie Bengi pewnie nikogo tam nie dziwi. Sam kawałek to chyba największy wakacyjny grower – za pierwszym razem nie dosłuchałem do końca, za to potem... Z każdym kolejnym odsłuchem to dziwadło zyskuje w moich oczach, dlatego kończę rozkminę póki wahadło zatrzymuje się w okolicach siódemki. Czujcie ducha wakacji, ziomy.

Aleksandra Graczyk     Kacper Bartosiak     Filip Kekusz     Wojciech Sawicki    
26 lipca 2010
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019