PLAYLIST

Karmah
"Just Be Good To Me" / Lloyd feat. Andre 3000 & Nas, "You (remix)" / Gym Class Heroes feat. Patrick Stump, "Cupid's Chokehold"

0.0

Znienacka zasięg mojego radaru wychwycił orbitowanie trzech żenujących singli – a każdy, co ciekawe, oparty na popowych standardach, których potencjał eksploatowano już często i bezczelnie. Postanowiłem bliżej przyjrzeć się temu wysypowi. Pierwsza piosenka stała się hitem tylko w Polsce. To "Just Be Good To Me" formacji Karmah. Oczywiście, arpeggio Summersa z "Every Breath You Take" szargano już wiele razy, od dosłownego remixowania (niesławna msza pogrzebowa dla Biggiego "I'll Be Missing You"), przez kabaretowe home recording antycypujące etap "śmiesznych empetrójek" (kultowa parodia tejże mszy autorstwa naszych rodaków ), po "wyrafinowany" plagiat (węgierski "emce" Speak i jego "Sometimes", obiekt najświeższych polewek internautów, choć to rzecz z 2003 roku). Włoski duet sytuuje się najbliżej Faith Evans i Puffa – w ostatnich miesiącach trudno było w eterze o bardziej irytującą fuzję upośledzonego rapu i wyjącej dresiary.

Uważam natchnione pytanie-odpowiedź elektrycznego pianina i gitary z "True" Spandau Ballet za jeden z nadprzyrodzonych momentów muzyki rozrywkowej. Godna szachowego mistrza inteligencja modulacji, wysmakowany kontrapunkt i boska wręcz artykulacja – aż żal o tym rozmawiać. Niefortunnie, nie jestem jedyną osobą adorującą wspomniany hook, jeden z najczęściej adaptowanych tematów w hip-hopie. Aczkolwiek należy przyznać że do tej pory zdarzały się tu względnie kreatywne próby – PM Dawn dodali sympatyczny zaśpiew w refrenie na trzecim planie mixu, Nelly wypadł nieco gorzej ale nadrabiał komicznym fałszem, zaś Girl Talk nałożył na pamiętny loop równie pamiętny tekst Davida Bannera ("finger fuck your pussy like you want some, girl"), więc przynajmniej było śmiesznie.

I w ogóle dotąd sądziłem, że zabierając się za sample tak genialny, ciężko nie zdobyć serca słuchacza. Wątpliwości rozwiała kolaboracja niejakego Lloyda z gigantami czarnej sceny – Andre 3000 i Nasem – przy remixie skądinąd interesującej ziomalskiej pościelówy "You". Obecności żadnego ze specjalnych gości nikt Lloydowi nie pozazdrości / Bo ich możliwości są tu jak talentu pozostałości / Dre leniwy jakby zamiast obiadu zjadł same kości i ości / A Nasty raz powie coś ci / Raz się maskuje / Podczas gdy przeciętny fan oczekuje / Na liryczny słowotok i metafor pościg. Myśl: co Greg Gillis powinien teraz zrobić, to nałożenie na siebie wszystkich tych wersji na siebie i podbicie rasowym, mocnym, głuchym werblem.

Gdy miałem lat dziewięć, byłem sporym fanem grupy Supertramp. "Breakfast In America" to jeden z większych przebojów sygnowanych tą nazwą, rodzaj soft-prog-popowego evergreenu. Akurat remake'ów tego kawałka nie uświadczyłem, aż pojawiło się to coś z etykietką Gym Class Heroes i gościnnym udziałem pajaca z Fall Out Cośtam. Werdykt pozostawiam czytelnikom, ja już zdecydowałem.


Zobacz także:

http://www.youtube.com/watch?v=_PsdGQ96ah4
http://www.youtube.com/watch?v=OY9WA-ceO1k
http://www.youtube.com/watch?v=eiiU-Fky18s
Borys Dejnarowicz    
4 kwietnia 2007
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019