PLAYLIST

Jeremy Glenn
"Mysterious Lover"

7.5

Początek siepie gęsią skórką, serwując szept z wnętrza ziemi i on nie znosi sprzeciwu. Po czym zostawia na krótszą chwilę, gdy w tym czasie zwiastujący coś, niewiadomo co, basowy brykiet błaga o rozpałkę. Zanim to się stanie lub nie stanie, jakże niespiesznie toczy się ta chyba-gra wstępna, podsycana samą sensualnością mysterious-słowy. Kto ma atłasowy zwój, ten niech korzysta zeń, niech toczy w nim boje i nie boi się upadków. Gra na zwłokę niech się przeciąga w nieskonczoność, czemu skore są także uroki peniuarów. Problem z powszedniością głowy można rozwiązać przy pomocy welurowych przepasek na oczy, albo można z nią wyjść poza kadr.

Noc może okazać się długą, moc księżyca jest niewyczerpana.

Jeremy Glenn uwodzi uwikłaniem nas w zagadkę. Do końca nie daje się ponieść domniemanym możliwościom wokalnej ekspresji, przytrzymuje do samego końca. Z niby powolnego, ale ruchomego podkładu aż iskrzy ulubionymi, metalicznymi smugami i odpowiednim uderzeniem w trójkąt. No, a basowy puls, jak się okazuje, do końca bawi się w podsycacza i niczego nie wybucha, magnetyzuje za to w samo sedno, nie niszcząc przy tym pociągającego efektu nieodkrytych kart. Kanon pure romance.

posłuchaj »

Magda Janicka    
15 czerwca 2010
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019