PLAYLIST

Jennifer Lopez feat. Fat Joe
"Hold You Down"

5.0

Stosując retorykę jakiej użyłem wczoraj przy omawianiu Gwen Stefani, najwyraźniej Rebirth nie osiągnęło statusu multiplatynowego. Dlaczego? Tylko dwa przeboje z krążka wylansowano do dziś, "Get Right" w marcu i "Hold You Down" w maju. Zresztą ten drugi niespecjalnie zapanował w mediach, a wydano go ponad pół roku temu! W ten sposób, nie wchodząc w oficjalne zestawienia, można sporo wywnioskować na temat wyników sprzedaży. "Hold You Down" perfekcyjnie przypomina nam, jaką huśtawką jest "zabawa w single" komercyjnych wykonawców: wczoraj zachwycają wspaniałym szlagierem, jutro rozczarowują schematycznym nudziarstwem. Przypuszczam, iż złożoność "Get Right" okazała się zbyt trudna w odbiorze dla przeciętnego targetu J. Lo, a piosenka słabo sprawdziła się w roli promocyjnej albumu. Wytwórnia dość szybko (odstęp 50 dni) rzuciła łatwiejszą kartę celem ratowania pozycji swojej divy, ale ja już wiedziałem, że będzie znacznie gorzej, bo któregoś dnia kręciłem się po Empiku z godzinę i akurat ostatnia płyta Lopez poszła w całości – nie było tam więcej mind-blowerów w stylu "Get Right". Porównywać "Hold You Down" powinno się raczej do ballady typu "All I Have" i mogę tylko zapewnić, że odstaje na każdym polu: Fat Joe gorszy od LL Cool J-a, brak wiewiórek a la Kanye w bicie, a wokale Jenny mniej przekonują emocjonalnie, o banalności samej melodii nie wspominając. I co jeszcze? Coś się kończy, coś się zaczyna.

Borys Dejnarowicz    
9 grudnia 2005
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019