PLAYLIST

Isolée
"Logiciel"

6.5

Z okazji warszawskiej wizyty Krzysztofa sięgnąłem po nie ruszany od roku, zakurzony egzemplarz Dick D Jimmy kolegi Aphexa. Ale pierwszą płytką, którą mój gość wyciągnął, było ukrywające się w jeszcze bardziej zakurzonym, tekturowym opakowaniu Rest projektu Isolée Rajko Müllera. "Jedna z lepszych elektronicznych płyt...". Ostatnich lat? Co jest kurcze w tej wrażliwości klubowej, że trudno uchwycić zestaw wartości jakimi ci delikwenci zwykli się kierować obceniając dźwięki (jakby co – Rest to ponoć pozycja o statusie cichej klasyki w "środowisku"). Sonicznie, klubowy micro Isolée nie porywa w dużo większym stopniu, niż gros house'owych wydawnictw; krótkie dźgnięcia, choć nadal drobiazgowe i precyzyjne, nie startują do tej niebywałej misterii brzmienia i faktur kreowanej przez mistrzów pokroju Herberta czy Jelonka.

Jakość materiału każe natomiast postawić Isolée w rzędzie z Soft Pink Truthami, daleko pod gigantami współczesnej elektroniki. Mimo wszystko, przy swobodniejszej atmosferce, takim niezobowiązującym wieczornym klimaciku, naprawdę można *to* poczuć (nawet jeśli nie pali się blantów podrygując i nie wie się co jest tym *tym*). Zjarany francuski luzik pobrzmiewa we wprowadzającym w kołyszący nastrój "Logiciel". Basik zatacza kilka zgrabnych parkietowych pętelek, a syntezatorki kują swoje łagodne electro, które zamiast wżerać się w mózg, wolno koło niego kołuje, usypia, by przenikać membrany dopiero w końcowych fazach. Sedatyw przedniej jakości.

Michał Zagroba    
15 września 2004
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019