PLAYLIST
Interpol - All The Rage Back Home

Interpol
"All The Rage Back Home"

1.5

Och boj. Przyglądam się revivalowi 00s z zacięciem godnym lepszej sprawy, bezwstydnie wypinając się na dyktaturę aktualności i broniąc się jak twardogłowy kaczkofan odpalający Minimax. To rodzaj instynktu, żeby nie zwariować w obliczu nieuniknionego i prędzej czy później rzuconego Ci w twarz "wiadomo", które musi usłyszeć ziomek taki jak ja, dla którego największymi odkryciami roku są Suede, Brainiac i Durutti Column. Czytam wywiad z Anią Gacek i śmieję się, jakby nic się nie wydarzyło w ciągu 10 lat – cóż, jestem stary i gram w zespole disco polo, Koniu wrzuca w neta skany ze starej Machiny, a Strokes dali w zeszłym roku zajebistego singla. "Chcę, by treścią mojego życia były rzeczy od najbanalniejszych: w końcu będę miała ten różowy lakier; po rzeczy typu: udało mi się złapać na wywiad tego czy tamtego". Sięgaj, gdzie wzrok nie sięga. Mnie śmieszy.

Rozbawiło mnie pojawienie się Interpola w roli headlinera olbrzymiego festiwalu w Polsce w cztery lata po wydaniu lodowato przyjętej płyty, której – jak mi się wydawało – nie przesłuchał nikt poważny. Ponieważ nie uczyniłem z powagi sztandaru, odpalam sobie "All The Rage Back Home" – i co ja widzę? Mona Lizę. Radek mówił, że słuchał ostatnio przypadkiem Stelmiego i doznał, w jak zerowe rejony poszła ta muzyka, a i tak wybuchnął śmiechem przy tym kawałku.

Cóż jednak, gdy Circulatory System i New Pornographers w międzyczasie dostarczają materiał tak poprawny, że aż mdły? Wyglądający jak Jędker Paul Banks daje przynajmniej poczucie czasu zainwestowanego w dobrą beczkę, kwasy z YouTube'a normalnie. Rachityczne gitarki, pukająca bezradnie perka, śmieszna autoparodia promująca płytę El Pintor – to wszystko daje wrażenie przyglądania się (wiem, to nieetyczne) – wciągającemu upadkowi, ostatecznej klęsce, bezradnemu machaniu łapami. I jest zajebiście śmieszne.

Łukasz Łachecki    
7 sierpnia 2014
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019