PLAYLIST

I:Cube
"Oblivion"

8.5

3 I:Cube'a to jedna z moich ulubionych płyt 2003. Wyłania się z niej postać artysty w pełni ukształtowanego, jednego z najlepszych producentów we wszechświecie. Czekam na jego następne produkcje z niecierpliwością. Momenty na tym albumie ocierają się o konstytucję francuskiej muzyki elektronicznej, czyli Pansoul Motorbassa. Kolejne eklektyczne rozdziały na płycie skłaniają do obserwowania ich autora z różnych stron. Otwierający, boski "Music" swoimi jazz-detroitowymi pasażami przypomina produkcje samego Kirka Degiorgio, ale tu dodatkowo pracuje "żywa" perkusja, nadająca przyziemnego, surowego wymiaru. "Music is everywhere". Tak bogatego i sugestywnego otwarcia nie słyszałem już dawno. Wybrałem drugi na płycie "Oblivion", ponieważ jest niepozorny i po tak pompatycznym początku płyty sprowadza wszystko do zwykłego, głębokiego, hausowego transu, jednakże w wyjątkowym, niespotykanym wydaniu. Innowacyjne podejście do wykuwania prawdziwie oddychających dźwięków, twórcze wykorzystanie śmietnika muzyki dance. Świeżość, kwiaty, słońce i sześcian. Chicago, Detroit i francuska "nieszkodliwość". Kunszt jakiś.

Krzysztof Zakrocki    
9 października 2004
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019