PLAYLIST

Grovesnor
"Taxi From The Airport"

8.0

KB: O ludzie, uwielbiam Grovesnor! Były hotchipowiec wymiata tak totalnie, że każdy jego utwór umieszczony na MySpace mi się podoba, ten, "Dan" i "Drive Your Car" z 2008 roku zajechałem już pewnie po kilkadziesiąt razy. Uwielbiam marzec, uwielbiam Steely Dan, uwielbiam Hall & Oates, uwielbiam poczucie, że jeszcze trzy kwartały przed nami, a ja już zliczam moje ulubione single. "Taxi From The Airport" jest "jadącą ósemką", ale w podskakującym pociągu też daje radę, co sprawdziłem doświadczalnie i dało mi to jasną i pewną wiedzę. Dobra, stop, stop. REFRENY. Jakie on ma odbierające mowę refreny! Ten jest oczywiście świetny (podcięcia-repetycja, ewokuje mi się w jakiś tajemniczy sposób refren "Wild Horses" Prefab Sprout), ale taki luzacki, surfingowy i w ten sam sposób chwytliwy. Jednak "Dan", moim zdaniem bliższy idealnemu, skończonemu singlowi, zagubiony i odkryty klasyk, w moim świecie zmienia słońce w teletubbiesowe (nie robi "gugu", ale się do mnie uśmiecha), trawę czyni bardziej niebieską, a niebo zielenieje i wszystko we mnie śpiewa. No dobra, ryczę podczas każdego wejścia refrenu, więc można mi nie wierzyć. Stop. To nie playlist o "Dan". "Taxi From The Airport" też wymiata, przygoda i zabawa, ale według zasad middle class (z samolotu do taksówki i hotelu!).

MHJ: Ex-perkusista Hot Chip przechodzi na lepszą stronę mocy. Na przednówku płyty solo, która ma sie ukazać w maju – kawałek, zdający się mówić: "trzeba grać bez popeliny". Rob Smoughton aparycję ma polonisty, śpiewa miękkim głosem Leona Haywooda, a i znać go, że lubi boogie i pograć w tryktraka. "Jestem dżokejem - lansuję hity, lecz skąd je brać - powiedzcie miii". Czasem na giełdzie podejdzie mu Steely Dan i Billy Joel, no i złote przeboje 80s Hits. W "Taxi From The Airport" korzysta z tych dobrodziejstw do woli, nadając im nowy, elektropopowy sznyt, oprawny w "nasze kochane" chillwave' ujące kibordy i witalnie cykający puls. Penny Lane is in my eeears and in my eeeeeyes!

ŁK: Sorry Hot Chip! Nie słyszę was! Cooo?! Nieee, bo my tu tańczymy na jachcie, impreza. Grovesnor gra, coś, że Hall & Oates, zajebiiiste. Szkoda, że wy już razem nie tego. Cooo? A, że wasza ostatnia płyta. No, no, obiecuję, posłucham w końcu jutro.

RG: Ej! Ty z najgórszej góry! Żaden "Dan", to "Taxi From The Airport" wygrywa walkę na tytuł bycia najbardziej złotym dzieckiem Grovesnora! Taksówka jest prostsza, jaśniejsza i ma te ciepłokluchowy feeling klawiszowo-gitarowy. Człowiek sobie myśli, że tą drogą w mózgu przeszło już zbyt wiele piosenek, połączenia neuronowe nudą zerwane, a tu przychodzi odrodzony hotchipowiec i pokazuje, że z głową wszystko w porządku, tylko po prostu nikt tak dobrze dawno nie grał takiego popu? Takiej muzyki chcę słuchać kiedy budzę się rano, wracam do domu popołudniowo-wieczornie i ładuję duracelki czy później robię cokolwiek. A "Dan"? Jest na drugim miejscu na myspace - to już underground jest.

posłuchaj »

Kamil Babacz     Magda Janicka     Łukasz Konatowicz     Ryszard Gawroński    
30 marca 2010
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019